Zostawcie w spokoju Opolszczyznę!

 

Gazeta mająca w nazwie stolicę Polski rzygnęła tekstem pt. »Mniejszość niemiecka destabilizuje Opolszczyznę! To bardzo niepokojące działania«.

Jako syn repatriantów z Wołynia, urodzony na Opolszczyźnie i wychowany obok ludzi, którzy po wojnie nie opuścili swoich domostw i zaryzykowali (tak jest!) życie z nami, kulturowo nieprzystającymi - mam czelność przeciwstawić się nawoływaniu do narodowościowych waśni. 

Przed wojną moi rodzice żyli w pełnej harmonii w społeczności patchworkowej składającej się z Polaków, Rosjan, Ukraińców, Żydów i Niemców. Konsekwentnie powtarzali, że problemy rozpoczynały się w momencie, kiedy na arenę wkraczali politycy. 

Autor rzygowin (nazwisko przemilczę) wypisuje piramidalne bzdury. Wszystko w zasadzie zawiera się w tytule i pochylanie się nad pokrętną treścią nie ma większego sensu. Rzeczone banialuki wkomponowują się w nachalną propagandą, usprawiedliwiającą sławetny spicz Jarosława Kaczyńskiego o „zakamuflowanej opcji niemieckiej“. Prezes już dawno przecież wskazał propagandystom azymut, „diagnozując“ bezczelność mniejszości, która rzekomo rozszarpuje ojczyznę. 

Nie znam dorobku człowieka, któremu poświęcam dzisiaj parę akapitów. Jedynym namacalnym sukcesem zdaje się być wywiad z najbezczelniejszą posłanką partii o bałamutnej nazwie Prawo i Sprawiedliwość. Pewne jest jedno: dziennikarz ów może robić za współczesnego stachanowca o rewolucyjnym wzmożeniu. 

Pod inkryminowanym tekstem popełniłem następujący wpis: Panie Redaktorze! Całe moje życie to wspaniała Opolszczyzna i nasz narodowościowy tygiel. Ludzie tutaj żyją w zgodzie! Przeraźliwie głupiutki tekst Pan popełnił, ewidentnie jątrzący. Wszystkie członki opadają. O Panu - pożal się Boże żurnaliście - mogę powiedzieć jedno: GŁUPECEK.


PS. Optymizmem napawa fakt, że gros komentarzy ma podobny wydźwięk. Mój jest najłagodniejszy. 


Leszek Juliusz Tomczuk