Zakazane piosenki

Wystarczy zajrzeć do internetu ażeby dojść do wniosku, że w Polsce, kraju leżącym w środku Europy, zatryumfowała PiSokratura. Na jej czele stoi nieprzebierający w słowach, mocarny wyłącznie w gębie, a zalatujący tchórzem „kieszonkowy dyktator“, który segreguje Polaków na sort lepszy i gorszy. Tenże kwestionuje prawo ogromnych mas do występowania pod biało-czerwoną flagą. Wedle niego ci ludzie, posługując się narodową symboliką, przybierają barwy ochronne, a za nimi stoją „siły, które Polskę chcą utrzymać, jak najniżej, żeby Polska stała się kolonią“ - łaje w Łomży rodaków Kaczyński.

PiSokratura sieje przestrach, a społeczeństwo z wolna schodzi do podziemia. Taki obraz wyłania się z rozmaitych witryn, gdzie internauci dają upust swoim obawom i lękom.
Za rozedrganie nastrojów odpowiada prezes Polski, przez pochlebców nazywany naczelnikiem państwa. Nie on jeden niestety. Bryluje też, sypiący dowcipami z rękawa narciarskiego kombinezonu Andrzej Duda, który pomiędzy manifestantami KOD-u dostrzegł ludzi modlących się następująco: OJCZYZNĘ DOJNĄ RACZ NAM WRÓCIĆ PANIE. Oto jajcarski numer zaprezentowany w Otwocku przez... katolika, odróżniającego się od wpatrzonych weń parafian, fenomenalną, złapaną na stokach górskich, opalenizną. Kabareciarz z tego Dudy, nie ma co. Dowcipnisiowi udzielę ojcowskiej przestrogi: synu Boży Dudo - otwocką żenadę zapamiętamy i wypomnimy przy próbie reelekcji.
Pisząc o tym człowieku nie biję pokłonów, dlaczego? Obszernie rzecz wyłuszczyłem w felietonie: Klocki Lego. To już nie jest mój prezydent.

Twierdzeniem, że terroryzuje nas PiSokratura być może panikuję, jednakże zaczątki już widać. Naród powoli wchodzi w okres smuty, ludzie zaczynają się bać. Najświeższy przykład idzie ze Stolicy Polskiej Piosenki, z naszego pięknego Opola.

Śledztwo, grupowe przesłuchania, analizy grafologiczne - wszystko to zafundowała małym dzieciom dyrekcja jednej ze szkół podstawowych. W przestrachu przed wszechwładnym PiS-em nauczyciele postanowili dociec, jaki to łobuz w damskiej toalecie nabazgrał trudnozmywalny napis: »Andrzej Dupa«. Rzecz w sumie mało dowcipna, ale bez przesady, doszło do odwrócenia jednej literki i zdarzenie zaistniało w miejscu, gdzie dupa jednak jest najważniejsza, a zresztą: nie jednej dupie na imię Andrzej.
Jeszcze „straszniejszy“ mem krąży w sieci od dawna.


10559787_980602145307066_3491434546303330558_n.jpg

 

Szanowne ciało pedagogiczne! - Czy w waszej nieśmiesznej szkółce wydarzyło się coś obrazoburczego? - pytam. Zbezczeszczono majestat? A który z obu słynnych Dudów majestatem dysponuje? - dopytuję. Ufam, że wyrywnych belfrów zmityguje nowo powołany kurator opolskiej oświaty. To mój znajomy, wygląda na normalnego i na oko od pisowskiej normy odstaje.

Opolscy nauczyciele podurnieli i powinni czym prędzej przystąpić do kaczystów, to najlepsze miejsce dla ponuraków. A tak przy okazji: należenie dzisiaj do sekty Kaczyńskiego to taki sam wstyd, jak onegdaj przynależność do PZPR. Wyrażam prywatne zdanie, opinię człowieka, który do partii nigdy nie wstąpił i na którego żaden narwany Cenckiewicz kwitów w szafie Kiszczaka nie znajdzie.

Umiaru w hejcie domagają się pisowskie przyjemniaczki (wymieniam bez ładu): Brudziński, Lichocka, Pawłowicz i Błaszczak. Wespół z Zybertowiczem, Piętą i Żalkiem stanowią ekstraklasę słownego barbarzyństwa. Żądanie od „kodowskiego bydła“ opamiętania, jak to romantycznie wyraziła niejaka Pawłowicz, zakrawa na kpinę. To żart? No, ale bez jaj...

Ta pani, znana z hiszpańskiego wachlarza, plenarnych pyskówek i wielkiego żarcia na sejmowej sali, raczyła na swoim profilu Facebookowym, który stał się areną onanizmu intelektualnego, pomieścić taki oto wpis (przytaczam screen, który obnaża nonszalancję autorki w zakresie edycji tekstu):

 

img_2501.jpg


O „zdrowiu tatusia“ hadko dyskutować, to żart prosto z politycznego chlewika. Oberwało się Annie Dymnej, wybitnej polskiej aktorce, zasłużonej w działalności prospołecznej, która w znakomitym filmie Excentrycy zagrała wyrazistą antykomunistkę, osobę nienawidzącą czerwonej zarazy, co Pawłowicz winno się spodobać. Za tę rolę dostała Złotego Orła. A teraz co, wypadałoby odebrać nagrodę, bo tępa pisistka nie załapała konwencji Stanisława Tyma, którą Maciek Stuhr twórczo rozwinął. No, cóż - kombinuję - gdyby miała ociupinę poczucia humoru i zgłębiała „głębię“ skeczy obu artystów, toby nie należała do PiS-u. Po prostu.


Skąd tytuł felietonu? Zakazane piosenki kojarzą się z okupacją. Władza zapowiedziała koniec kabaretonów podczas opolskich festiwali. Nikt już nie będzie naigrywał się z rządzących. Nam, wyklętym, zostanie smutek i wewnętrzna emigracja oraz właśnie zakazane piosenki. Odpicowany opolski amfiteatr wypełnią nuty patriotyczno-narodowe, a konferansjerkę poprowadzi pisowski faraon - Jerzy Zelnik TW „Jaracz“.

 

I think that, as life is action and passion, we should share the passion and action of our time at peril of being judged not to have lived at all.