Wielka rozpacz w Dobrzeniu Wielkim

Podczas briefingu prasowego, zorganizowanego w ostatnich dniach mijającego roku, Szydło pochwaliła się pracowitością, zaprezentowała się jako zaharowana gospodyni rządu. Nie zająknęła się słowem, że to nie jej rząd, a ekipa nieobliczalnego, szeregowego posła, który dyryguje swoimi sługusami z tylnego siedzenia. Nie zrezygnowała z okazji wykpienia opozycji za jej rzekome awanturnictwo, co uczyniła z gracją pyskatej sołtysowej.  

Zapewniła, że zajmuje się konkretnymi sprawami Polaków, a konkretne sprawy, jak powszechnie wiadomo, to: dach nad głową, woda zdatna do picia, zdrowe powietrze i oczywiście jedzenie. 

W sytuacji, kiedy zdesperowani ludzie podejmują głodowy protest, o jedzeniu najlepiej zamilknąć.


W podopolskim Dobrzeniu Wielkim, w tamtejszym ośrodku kultury, od świątecznego poniedziałku trwa głodówka przeciwników powiększenia Opola kosztem 12 sąsiadujących sołectw. Mieszkańcy żalą się, że rząd nie chce ich wysłuchać. Zrozpaczeni dobrzenianie w wiceministrze Jakim Patryku upatrują głównego winowajcę dramatu, jaki ich dotknął.


Z misją ostatniej szansy pospieszył poseł Paweł Kukiz, który po rozmowie z mieszkańcami gminy zadzwonił do ministra Błaszczaka, prosząc o przesunięcie decyzji o powiększeniu Opola o rok. 

Zajmująca się konkretnymi sprawami Polaków konkretna Szydło odpowiedziała, a tak naprawdę, jak zwykle jęczliwym głosikiem, poprosiła, wyrażając się wyjątkowo niekonkretnie. 

Decyzja zapadła, ja tylko proszę tych mieszkańców, by ze spokojem tę decyzję przyjęli. Wiem, że prezydent Opola zapewnił, że będzie wspierał te miejscowości. Proszę, żeby ta pomoc była.


Rząd który miał słuchać Polaków i który - wedle bezustannych zaklęć Szydło - zajmuje się konkretnymi sprawami nie uszanował konsultacji społecznych, nie uszanował woli ludzi. W gminie Dobrzeń Wielki 99,7 proc. (!) mieszkańców opowiedziało się przeciwko przyłączeniu części sołectw do Opola. 


Protest zaostrza się. Opolski KOD wezwał rządzących do opamiętania i natychmiastowego rozpoczęcia rozmów z protestującymi oraz do zawarcia porozumienia satysfakcjonującego obie strony.


W kraju, w którym człowiek udający prezydenta określa opozycję mianem „obcej agentury“ (wywiad dla Gazety Polskiej), a jego bezpośredni pryncypał uznaje, że "śląskość jest po prostu pewnym sposobem odcięcia się od polskości i przypuszczalnie przyjęciem po prostu zakamuflowanej opcji niemieckiej“, a więc w takim anturażu politycznym, opolscy Ślązacy, a wśród nich dobrzenianie, mogą uważać się za przegranych. 

Wkrótce okaże się, że są elementem większej układanki, jakiegoś złowrogiego układu, i - jako agenci obcych wpływów - biorą udział w... puczu. 


Polską rządzą szaleńcy!

 

ciezkapraca.jpg


Leszek Juliusz Tomczuk


I think that, as life is action and passion, we should share the passion and action of our time at peril of being judged not to have lived at all.