Wara od Obywateli RP!

Mało pislamistom przestrzeni na Krakowskim Przedmieściu, gdzie każdego 10. dnia miesiąca odbywają sabaty, które z racji regularności i liczebności nie są już zwykłymi miesięcznicami, to »męczennice«. Z czego wywodzę nazwę? Wszystko na to wskazuje, że sekciarze chcą miesięcznicami Polaków zamęczyć!

Mało im obłudnie nabożnego faceta, łającego gorszy sort z wysokości drabinki, dlatego zawłaszczają kolejne daty w kalendarzu oraz zadeptują święte miejsca. Na przykład Wawel, gdzie pomiędzy królami, bezmyślnie i nazbyt pochopnie, pochowano parę prezydencką. Regularnie, 18. dnia miesiąca, miejsce to odwiedza pojedynczy poseł RP. Kiedyś przyjeżdżał sam – jednym, najwyżej dwoma samochodami z bodyguardami. Od jakiegoś czasu z Warszawy do Krakowa sunie kawalkada rządowych limuzyn z Szydło i innymi notablami na pokładzie. Kilkanaście aut a do tego pododdziały policji i barierki ograniczające dostęp do Wzgórza Wawelskiego. Wzorem Siary-Siarzewskiego można skwitować: mają rozmach sku*wysyny...
To wszystko kosztuje masę kasy!

Pancerne auto pisowskiego ważniaka zyskało przywilej przekraczania Bramy Herbowej przez którą wcześniej wjeżdżały wyłącznie królewskie karety. Podczas okupacji obyczaj ów sprofanował Hans Frank. Teraz prezes stał się królem. "Dowiódł swojego królewskiego majestatu" – ironizują krakowianie.

Nikt osieroconemu nie odbiera prawa do czczenia bliskich zmarłych, ale na Boga, ten pisowski sztafaż, żałosna celebra, to nic innego, jak oddawanie czci politycznej.

Zarówno przed Pałacem Prezydenckim, jak i pod Wawelem w "te dni" zbiera się grupka energicznych demonstrantów i kilka razy więcej (nie wiadomo po co) policjantów.
Miejsca królów, tradycji, pamięci, potęgi i wielkiej historii Polski przemieniają się w place do uprawiania politycznej hucpy. Mnie i wielu innym, jak sądzę, zaczyna to ciążyć.

Po zmianie stylu zachowania demonstrantów, którzy stali się bardziej ekspresyjni, po prawej stronie zabulgotało.
Póki co żyjemy w wolnym kraju i Obywatele RP mają prawo tam stać. Ich zachowanie mnie nie razi. Przeciwnie. Czas najwyższy zakrzyczeć: DOSYĆ! PORA PISOWSKI CYRK PRZEGNAĆ.

Obywateli RP urodzili i zarazem ośmielili - tak jest! - pislamiści.

Kaczyński nie ma opamiętania. Kreuje widowisko i w nim występuje. Ostatni przykład - Starachowice. Miejsce urodzenia matki bliźniaków, dokąd regularnie ponoć jeździła na... wakacje. To wystarczające „zasługi“ do pamiątkowej tablicy i ulicy jej imienia. O honory zadbała grupka lokalnych lizusów chcących przypodobać się prezesowi, który osobiście zrywał biało-czerwone szarfy.

Zakończę racjonalnymi pytaniami na które od razu odpowiem.
W jakim miejscu Polski znajdziemy ulicę matki ks. Jerzego Popiełuszki?
Gdzie jest aleja rodzicielki Mikołaja Kopernika?
Czy Lech, niczym ks. Popiełuszko, poległ śmiercią męczeńską?
Czy Jarosław napisał wiekopomne dzieło, co najmniej takiej wagi, jak De revolutionibus orbium coelestium?
Nie! Nie! Nie!
To dwa polityczne szkodniki, braciszkowie zasłużeni w demolowaniu Polski.


Leszek Juliusz Tomczuk

I think that, as life is action and passion, we should share the passion and action of our time at peril of being judged not to have lived at all.