Tym panom już dziękujemy...

Wystarczyła miesięczna hospitalizacja i już zdrowy! Chodzi o Pawła Kukiza. Tak, Kukiza Pawła! Słyszeliście 11 października całkiem trzeźwe i rozsądne wynurzenia u Moniki Olejnik w »Kropce nad i«? Nie oglądaliście TVN24? Żałujcie!
Od dawna tak sensownie nie gadał. Powiedział, co myśli o oślizgłym Gowinie i szaleńcu Macierewiczu, nie omieszkał wspomnieć o bezczelnych zapędach i nienażarciu sekty pisowskiej, etc.
Mam świadomość, że powrót na Wiejską zniweczy nabytą podczas przebywania wśród normalnych ludzi mądrość, z dala od warszawki, w prowincjonalnym szpitalu. Miesięczna kuracja zda się na marne. Za parę chwil Paweł znowu stanie się podłokietnikiem wodza z Ciemnogrodzkiej.
Wielomiesięczna hospitalizacja przydałaby się innym pyszałkom z Kukiz’15. Mądrali Tyszce i wąsatemu Jakubiakowi, którzy łażą po telewizorniach i plotą androny.

Szansę na rozbicie smoleńskiej sekty upatruję w politycznym awansie prezesa, wysłaniu go w rejony, gdzie po 65-tym roku życia nie wypychają człowieka na out. Łatwo nie będzie, rysują się bowiem fundamentalne zagrożenia. Kaczyński Jarosław s. Rajmunda, człowiek starej daty, nie ma szans na powtórzenie ścieżki kariery Donalda Tuska. Nie tylko dlatego, że nie zna języków obcych, on ma także ogromne problemy z polską mową, te jego końcówki: „som”, „chcom”, „bendom” i np. „Uć”, co należy odszyfrować, jako miasto Łódź.
Do Brukseli, ani dokądkolwiek na kierunku via Berlin, nie załapuje się. Idealnie natomiast wypada w trójkącie: Mińsk-Moskwa-Ankara.
Niech Łukaszenka, Putin i Erdoğan sobie go zabiorą i zrobią co zechcą: obwożą po prowincjalnych bazarach, jako wzorzec destrukcji i rozpiździaju, dziwaka, który stał się satrapą sprawującym władzę w imieniu tatki Rydzyka. To ich pobratymiec, słucha głosu z Torunia, a od Łukaszenki, Putina i Erdoğana zmałpował wszystkie pomysły.
Liczenie na czynnik biologiczny, który szkodnika z polityki wyeliminuje, może okazać się złudne. Lizusy pilnują żeby „naczelnikowi” nic się nie stało. Troskliwi niczym towarzysze moskiewscy, którzy nie pozwolili Breżniewowi skonać, podłączali do kroplówek i półżywego wystawiali na widok publiczny. Podobnie zaczyna być z pisowskim wodzem. Chybotliwą drabinkę zastąpiono podestem z trzema schodkami i - uwaga! - z poręczą. Nie ma już gadżetu z Ikei, jest prowizoryczny postumencik à la katafalk.
Coś jest na rzeczy.
Relegowany z sekty młody poseł Łukasz Rzepecki ma rację: sześćdziesięcioośmioletni dziadunio powinien wylądować na zielonej trawce.
Tak mu dopomóż Bóg.

Leszek Juliusz Tomczuk

I think that, as life is action and passion, we should share the passion and action of our time at peril of being judged not to have lived at all.