Stary nowy premier

Sygnaliści z Ciemnogrodzkiej donoszą, że jeszcze przed świętami stary prezes zostanie nowym premierem. Wreszcie wyjdzie zza pleców kolekcjonerki broszek, której do uszu szeptał, co i jak ma robić, i po raz drugi niepastowane buty zamieni na lakierki szefa ekipy rządowej. Ze strony propagandowych lizusów i zaślepionych akolitów możemy spodziewać się eksplozji radości z okazji „historycznego sukcesu” Żoliborskiego Geniusza. Za bardzo nie ma czym się chwalić.
Uwzględniając czynnik biologiczny, i po wielokroć obnażoną kłótliwość, w skrytości ducha powątpiewam, czy in spe premier podoła roli i zdoła dorównać Donaldowi Tuskowi, który w fotelu premiera zasiadał nieprzerwanie od 16 listopada 2007 do 22 września 2014! Z tych samych powodów nie zbliży się do wyniku młodego podówczas Waldemara Pawlaka, który premierem był dwukrotnie: 5 czerwca 1992 - 10 lipca 1992 oraz 26 października 1993 - 6 marca 1995, a wicepremierem 16 listopada 2007 - 27 listopada 2015.
Zagalopowałem się, wiem. Nie powinno się z góry przekreślać szans bicia rekordów w zasiadania w fotelu premiera z tego powodu, że ktoś wszedł w zaawansowany wiek, czyli jest „dawno po wojsku”.
W świat poszły newsy, że prezes to okaz zdrowia, ponad swój wiek biologiczny, i śpiewająco podoła wyczerpującym obowiązkom. W końcu ma się na kim wzorować.
Choćby taki Silvio Berlusconi…
Starszy od prezesa o 5 lat premierem Włoch był trzykrotnie: 1994-1995; 2001-2006; 2008-2011. Po wybotoksowaniu zmarszczek i wymianie koafiury na nowszy model, znowu sposobi się do przejęcia teki szefa rządu. Nie bacząc na grzechy przeszłości i skazujące wyroki! - alarmują sygnaliści znad Tybru.
Byłoby cudownie, gdyby to się ziściło. Wyobrażam sobie pana prezesa podczas oficjalnej wizyty w słonecznej Italii, jak bryluje na rządowych salonach Palazzo Chigi, gdzie pyszni się wyższością moralną i fizyczną (168 cm) nad miłośnikiem „eleganckich uczt” bunga-bunga, który bez ortopedycznych wkładek mierzy żałosne 165 cm wzrostu.

Nieprawda, że rozmiar nie ma znaczenia…


Leszek Juliusz Tomczuk

I think that, as life is action and passion, we should share the passion and action of our time at peril of being judged not to have lived at all.