Prezes na ambonie

Wyobrażacie prezesa PiS w obcisłych spodenkach i rowerowym kasku? I nie na kolarzówce, góralu a na holenderskiej damce. Osobiście nie sądzę by w ogóle był zdolny rower prowadzić. Zaplątałby sznurowadła w szprychy i runąłby na pierwszym krawężniku. Nie potrafi jeździć na hulajnodze a kieruje 40 milionowym krajem! Dramat.


Drwiny z cudzego niedołęstwa nie pochwalam. Uzurpuję jednak prawo odpłacenia złośliwością pasożytowi żerującemu na moich podatkach, który kpi z niepisowskich Polaków, notorycznie ich obraża i - co niewybaczalne - dzieli. Ktoś, kto manifestuje religijność, ślini dłonie purpuratów i podlizuje się do kościelnego biznesmena z Torunia, a potem publicznie „żałuje” za grzechy, przekazuje znak pokoju i z nabożnym obliczem przystępuje do komunii. 

Wpuszczenie takiego typa na ambony to ostateczna kompromitacja polskiego Kościoła. Rzecz zrozumiał opolski ordynariusz bp Andrzej Czaja, który niedawno zaapelował: Nie faworyzujmy żadnej partii politycznej.


Polskę paraliżuje sekta polityczna z gomułkowskim sznytem, a jej guru, z dnia na dzień, coraz bardziej przypomina Władysława Gomułkę. Podobnie „skromny” i ideowo zaangażowany. Ślepy na współczesność skończy - wiele na to wskazuje - jak peerelowski kacyk, czyli odejdzie z uwagi na stan zdrowia. Przypominam: według oficjalnego przekazu tow. Wiesław zwolnił stołek I sekretarza PZPR z powodu potęgującej się ślepoty.


Jacek Żakowski w znakomitym felietonie obnaża pisowską rewolucję nazywając ją »plebejska rewoltą«: /…/ na "salony" władzy wtargnęli ludzie pozbawieni ogłady, owładnięci obsesją zmiany systemu i wymiany elit. /…/ Prezes TVP z łaski partii koryguje bez żenady werdykt festiwalowego jury, socjolog mianowany ministrem kultury uważa, że najlepiej wie, jaki film powinien być w konkursie i co pokazać w muzeum, niewydarzony aplikant mianowany ministrem sprawiedliwości uczy prawa polskie i międzynarodowe trybunały i sądy, student bez licencjatu chce kontrolować koncern zbrojeniowy, prokurator stanu wojennego poucza o demokracji. Wstyd znikł. /…/ Dość smakowania bezowych ciast łyżeczkami. Będziemy je szamali chochlami i paluchami. Jesteśmy dzicy. Nam wolno. Jesteśmy z tego dumni.


Szefuńcio prywatnej partii na codzień jeszcze nie korzysta z kościelnej ambony i musi gramolić się na drabinkę, podstawianą podczas comiesięcznych sabatów. Z tej wysokości widać, jaki jest śmieszny i żenujący. Myślę, że wywołana przez ciemnogrodzkich politykierów aborcyjna wojna ostatecznie ich pogrzebie. Kobiety na których opiera się ten świat nie pogodzą się z jawną pogardą i brakiem elementarnego szacunku.


Ktoś powie: to co powyżej, to takie felietonowe fiu-bździu. Zgoda. Od czasu do czasu przebija się jednak głos rozumnych polityków w działaniu których upatruję nadziei. Oto Rafał Trzaskowski (PO): Prawo i Sprawiedliwość wspięło się na wyżyny hipokryzji, bo do tej pory obiecywało, że każdy projekt obywatelski przynajmniej trafi do prac komisji - powiedział w rozmowie z Onetem, odnosząc się do odrzucenia przez Sejm projektu liberalizującego ustawę antyaborcyjną. Surowo ocenił także rząd Beaty Szydło. - Widać panikę i w działaniach pani premier i samego prezesa Kaczyńskiego, widzą, że sytuacja wymyka im się spod kontroli. Ministrowie są nieprzygotowani do pełnienia swoich obowiązków - dodał.


Nadzieja umiera ostatnia.


Leszek Juliusz Tomczuk


I think that, as life is action and passion, we should share the passion and action of our time at peril of being judged not to have lived at all.