Powiat rozarminowany

W moim dalekim Brzegu rewolucja listopadowa! Jako szary wyborca utraciłem już wpływ na lokalną politykę miasta w którym przemieszkałem połowę życia. Z oddali wciąż przeżywam, co się w Brzegu dzieje, stąd garść powyborczych refleksji.


Powiat brzeski rozarminowany! Wyznam szczerze: nasza znajomość przeżywała wzloty i upadki, mimo to, tak prywatnie, Armina lubiłem, no bo jak kogoś takiego nie lubić? Skończyła się jego epoka, a uwzględniając czynnik biologiczny i marne widoki partii której oddał serce, wielkich sukcesów politycznych przed nim już nie widzę. To, że onegdaj podniósł się z popiołu nie daje gwarancji na powtórkę z politycznej rozrywki. Zostają spacery po coraz równiejszym brzeskim bruku, z psem i wnukami, refleksja, wspominanie wspaniałych czasów i podziw dla następców zmieniających rzeczywistość.

Pod moją nieobecność Brzeg wypiękniał. Niemożliwe stało się możliwe. Amfiteatr (!), aleje parkowe, kąpielisko przy Korfantego (coś wreszcie drgnęło), nowe elewacje, zrewitalizowane ciągi ulic (skończył się koszmar Ofiar Katynia!). Jest w tym pewnie jakaś zasługa Armina (nie przeszkadzał), ale to głównie sukcesy rzutkiego burmistrza, który, w przeciwieństwie od poprzednika, potrafił porozumiewać się ponad podziałami. Pewnie nie byłoby „na bogato”, gdyby nie hojność i mądrość marszałka Sejmiku Województwa Opolskiego. Siłą burmistrza było nieafiszowanie się ze znaczkiem partyjnym, który - przyszły takie czasy - nie pomaga a szkodzi. Wierzę w zdrowy rozsądek Pana Jerzego, że podtrzyma dobrą współpracę z nowo-starym sejmikiem oraz powiatem i druga kadencja będzie równie udana.

Nie chcę za bardzo się wymądrzać, bo przeszłości nie zmienię, a przyszłość, która jeszcze przede mną, jest teraz daleko od Brzegu. Jest jednak coś czym chcę się podzielić, co może się przydać politykom nad Odrą.  

W ostatnich miesiącach brałem udział w kilku wydarzeniach politycznych w roli gapia wmieszanego w tłum. Przednią rozrywkę miałem na bliskich spotkaniach pisowskiej wierchuszki z mitycznym suwerenem. Widziałem w akcji prezydenta, premiera, b. panią premier i samego prezesa. Nie trzeba być wysokiej klasy politologiem żeby wyczuć, że to cyrk, parodia i zwykła błazenada. Starannie wyreżyserowane spektakle, na rozkaz i na pokaz. Zwiezione autobusami „spontaniczne tłumy” z jednakowymi hasłami i... tępym obliczem. Zewsząd zalatywało naftaliną, a jeżeli pojawiała się młodzież, odnosiło się wrażenie, że to ustawione pod linijkę marionetki „wesoło” machające chorągiewkami. Nie wnikam w żenującą propagandę wylewającą się z głośników, bo, że łgarstwo goniło łgarstwo, wiemy z wyroków w trybie wyborczym nakazujących sprostowanie kłamstw i przeinaczeń. Totalna kompromitacja obecnej władzy!

Panie Burmistrzu Brzegu, proponuję całkowite odpolitycznienie urzędu, bo - jak wielokroć już słyszałem - miejskie kanały nie mają barw partyjnych. Obecna i ewentualnie trzecia kadencja będzie możliwa jedynie pod takim warunkiem.

Życząc pomyślności nowym władzom powiatu, odradzam karczowanie dębu posadzonego (pewnie z lizusostwa) nieopodal budynku starostwa, nazwanego imieniem człowieka, który miastu ani powiatowi niczym się nie przysłużył.

Po co taka porada? Jestem za ekologią, zwłaszcza w polityce.


Leszek Juliusz Tomczuk

http://zbrzegu.pl



I think that, as life is action and passion, we should share the passion and action of our time at peril of being judged not to have lived at all.