Porządziliście i Spieprzajcie

Dla elit rządzących listopad to miesiąc szczególny. W największym skrócie ich aktywność można skwitować: więcej klęczenia aniżeli rządzenia. Prócz tańca na trumnach co rusz obchodzą jakieś obchody. W 14. rocznicę zaprzysiężenia Lecha Kaczyńskiego na prezydenta stolicy, jego brat z wielką pompą złożył wieńce pod tablicą na pl. Bankowym. Prócz asysty wojskowej stawili się w karnym szyku: Marek Kuchciński, Joachim Brudziński, Ryszard Terlecki, Małgorzata Sadurska, Jan Maria Jackowski, Beata Kempa, Mariusz Błaszczak, Antoni Macierewicz, Witold Waszczykowski, Elżbieta Rafalska, Krzysztof Jurgiel, Jan Szyszko, a więc komplet klakierów, lizusów i sługusów. 

Pierwszą wersję tablicy (samowolka budowlana!) przed gmachem, gdzie swoją siedzibę mają wojewoda mazowiecki i prezydent Warszawy, odsłonięto w 6. rocznicę katastrofy smoleńskiej 10 kwietnia br. W ostatnich dniach, pod osłoną nocy, na głazie wymieniono podobiznę Lecha Kaczyńskiego. Dlaczego? Poprzednia była koszmarna i osoba nań uwidoczniona była podobna do… nikogo. Mrużąc oczy i uruchamiając kudłatą wyobraźnię szło dostrzec Ryszarda Czarneckiego z okresu Samoobrony, kiedy jeszcze nie pasł się na brukselskim żołdzie.


Kadzący „dobrej zmianie” bloger Krzysztof Pasierbowicz hecę ową podsumował: Na litość Boską! Ludzie! Czy wy nie widzicie, że wystawiacie się na pośmiewisko? Czy rzeczywiście nie czujecie, że bałwochwalczy dwór Jarosława Kaczyńskiego, bo nie sądzę żeby to był pomysł pana Prezesa, - organizując to nadęte przedstawienie uliczne z okazji 14. rocznicy powołania Lecha Kaczyńskiego na stanowisko prezydenta Warszawy dał, że tak powiem na tacy pożywkę opozycji totalnej, żeby sobie mogła z nowej władzy żarty stroić? Czy nie zdajecie sobie sprawy z tego, że ta pompatyczna uliczna maskarada to dla ludzi młodych przysłowiowe rzewne jaja? Czy nie dostrzegacie przerostu formy nad treścią? Czy nie wiecie, że od przesadnego czczenia czyjejś wielkości jest tylko jeden krok śmieszności?  Czy nie uzmysławiacie sobie, za co daję głowę, że taka bombastyczna przesada z pewnością się nie spodobała patrzącemu na Was z góry Lechowi Kaczyńskiemu i jego nad wyraz skromnej Małżonce Marii? Czy nie kumacie, że to po prostu ludzi mierzi?


Mając zagwozdkę natury historyczno-artystycznej żartów stroić nie zamiarzem i postanowiłem rządzącym coś podszepnąć.


Dlaczego ma się zmarnować całkiem ciepła tablica, którą pół roku temu równie bombastycznie konsekrowano? Owo coś, jak się okazało paskudztwo, można wykorzystać, jako memento. Niech to będzie lekcja pokory i umoralniająca nauka, żółta kartka dla artystów-partaczy. Wystarczy wykuć parę dodatkowych liter, niechby sławetną sentencję śp. Prezydenta wypowiedzianą przed czternastu laty (uwaga: jubileusz!). 

Spieprzaj, dziadu! – słowa te wypowiedział Lech Kaczyński przy wsiadaniu do samochodu tuż po zakończeniu spotkania wyborczego na rogu ulicy Stalowej i 11 Listopada na warszawskiej Pradze-Północ tuż przed drugą turą wyborów prezydenta miasta stołecznego Warszawy, kończące kilkukrotne - jak podaje Wikipedia - próby uciszenia uporczywie zaczepiającego go uczestnika spotkania. Po latach, na łamach książki pt. Alfabet braci Kaczyńskich, usprawiedliwił swoją odzywkę: Był to zwykły męt, wyjątkowo agresywny, który mnie obrażał. Jak miałem się zachować? Od polityka żąda się wyjątkowej uczciwości, a równocześnie grubej skóry. To utopia.


spieprzaj2.jpg


Pytanie: gdzie tablicę-memento ustawić? Oczywiście na rogu ulicy Stalowej i 11 Listopada, a jeżeli Burmistrz Dzielnicy Praga-Północ m.st. Warszawy Wojciech Zabłocki fiknie, prześwietli się mu rodzinę i pogrzebie w historii… kredytów.



PS. Kogo przypomina osoba z najnowszej tablicy, jeżeli podobna jest do nikogo?



Leszek Juliusz Tomczuk


I think that, as life is action and passion, we should share the passion and action of our time at peril of being judged not to have lived at all.