PiS PANY

Wodzowska partia PiS trzyma sztamę z kibolami, a polityczną sektę wspomaga Kościół celebrujący „patriotyczne” pielgrzymki i msze dla wybicepsowanych łysoli. Dumne hasło PiS PANY (zmałpowane od kibolskich grafficiarzy) materializuje się niemal codziennie. Na stadionach, ulicach i w niektórych samorządach, które prezes zamierza rozpirzyć nazajutrz po wyjeździe papieża Franciszka.

Nie twierdzę, że brzescy pisowcy trzymają z kibolami, choć ludzie w dresach, ulubionym stroju łysoli, porobili u nas oszałamiające kariery. Bez cienia przesady możemy powiedzieć, że w lokalnym samorządzie funkcjonuje grupa trzymająca władzę: rządzą wuefiści wraz z rodzinami, pociotkami i konkubinami! Dokazuje lokalny „zespół kolesi“ - niech zacytuję pisowską Beatę, nijaką Mazurek. 

Na salonach ostatnio bywam rzadko, wybieram turystykę po krajach, które jeszcze pozwalają na wjazd europejskim odszczepieńcom. Przy pisowskiej dyplomacji, fastrygowanej przez ministra z wąsem Waszczykowskiego, który działa w stylu słonia w składzie porcelany, wkrótce i to się skończy. 

Skoro nie mam okazji rozmowy z lokalnymi bossami, zdaję się na relację radnego Jacka Niesłuchowskiego, który pisze - TUTAJ: »/.../ w wydatkowaniu środków publicznych zarządowi powiatu brakuje elementarnej przyzwoitości. Przy takiej „bryndzy” inwestycyjnej nabycie przez powiat na raty-leasing nowego samochodu służbowego dla starosty Stefańskiego VW Passata za 120 tys. zł w najbogatszej wersji Highline jest nie tylko nieetyczne, ale i niemoralne, gdyż na zakup używanego VW Transportera do przewozu dzieci Domu Dziecka w Strzegowie dobroduszny i wspaniałomyślny zarząd powiatu przeznaczył zawrotną kwotę 37 tys. zł. To jest gest! To są priorytety PiS-owsko - PSL-owskiego zarządu! No, ale przecież, jak głosi hasło producenta, ta wersja Passata zapewnia „komfort bez ograniczeń”, który kosztuje, tyle że w tym przypadku podatnika, a nasza powiatowa władza, cóż, jak to władza - „się wyżywi”«.

 

limuzyna_armina.jpg

I tak mamy dobrze, że w drodze na Wawel min. Błaszczak cichutko przefrunął nad Brzegiem policyjnym helikopterem z prezesem Kaczyńskim i przybocznym Brudzińskim na pokładzie. Tuziemni politycy mogliby pozazdrościć. PiS PANY - mają rozmach skur***yny, jak powiedział Siara-Siarzewski, obecnie pisowski klakier - Janusz Rewiński. 

Wielu totumfackich nie wyobraża sobie starosty w samochodzie wartym 37 tys. zł. Toż to poniżenie, kiedy wajcha zmiany biegów nie ma skórzanej gałki i brakuje ogrzewania pleców oraz zlokalizowanej zaraz pod nimi zadniej części ciała, która już trzeci sezon wysiaduje w powiatowym zydlu. 

Moja wyobraźnia jest nieokiełznana: widzę Armina na taczkach wywożonego na samorządowy śmietnik. 

Mądry i niemalże wizjonerski jest ostatni akapit wypowiedzi radnego: »Dzięki usłużnym radnym, którzy zachowują się jak trzy przysłowiowe małpki, które „nie widzą, nie słyszą, i nie mówią” mają się świetnie i trwają. Ciepłej wody w powiatowych kranach dawno już nie ma, a sensem polityki tej ekipy jest jedynie trwanie, a właściwie przetrwanie. Aby do końca kadencji... Mam nadzieję, że wtedy, podobnie jak w mieście, pewna epoka minie«.

W rozmowie prywatnej, radny Niesłuchowski zadaje retoryczne pytanie i sam na nie odpowiada: Jakim starostą jest Maciej Stefański? - To starosta na medal. Polityka medalowa ma się bowiem świetnie i jeśli mierzyć rozwój powiatu przez liczbę odebranych przez starostę Stefańskiego, publicznie, w błysku fleszy, medali i odznaczeń, powiat nasz byłby chyba liderem, już nie tylko w skali województwa, ale może i kraju. Te medale jednak nie są złote i nie przekładają się na budżetowe wpływy i inwestycje. To błyszczący tombak, od którego pieniędzy w budżecie niestety nie przybywa.

 

Mój rówieśnik, obchodzący 64. urodziny, wspaniały aktor Bogusław Linda, wypowiedział słowa pasujące do całej Polski z uwzględnieniem ukochanej Małej Ojczyzny: „Schamieliśmy totalnie, zrobiliśmy się prowincją, gdzie króluje wiocha z elementami szlacheckimi i wiejskimi. To połączenie sarmackiej swawoli i wioskowego showmeństwa jest naszą tragedią. Widać to w Sejmie i w Kościele”. 

Dopowiem od siebie: w moim mieście mamy showmana przedniego, co to tańczy, śpiewa, dyryguje i wozi się limuzyną Highline. 

Dyryguje czy podryguje? - hamletyzuję. Chciałoby się wierzyć, że to - zarzucę poetycką frazę - ostatnie podrygi starego dziadygi.


Leszek Juliusz Tomczuk


I think that, as life is action and passion, we should share the passion and action of our time at peril of being judged not to have lived at all.