Niegłosowanie

Po ostatnich popisach prezesa PiS-u, bredzącego o zarazkach i pierwotniakach roznoszonych przez obcych, pozbyłem się wszelkich złudzeń co do jego osoby i formacji, którą trzyma za twarz. Od lat na garnuszku społeczeństwa, gderliwy darmozjad, chroniony - niczym strachliwy watażka - przez chłopaków z wygolonymi karkami, „naukowiec“ z tytułem doktora nauk prawnych (dysertację obronił w PRL-u), a więc ktoś taki sposobi się do przejęcia sterów Polski. Estetycznie okropny, ale nie fatalny wizerunek przesądza o pogardzie doń żywionej, chodzi o zatrute wywody, którymi zatruwa coraz szerszą rzeszę - tak jest! - rzeszę - Polaków. 

Budzi we mnie atawistyczne instynkty, bo to półjawny faszysta. Zdarł z siebie maskę już wcześniej, kiedy mnie i innych opolskich Ślązaków zaliczył do «zakamuflowanej opcji niemieckiej». Już wtedy podjąłem symboliczne postanowienie, że takiemu człowiekowi nie podam ręki. Po ostatnich wypowiedziach o emigrantach, czyli truciu kompromitującym moją ojczyznę, jestem gotów posunąć się dalej, splunę pod niewypastowane i źle zasznurowane pantofle, bo akurat takie obuwie nosi, o czym swego czasu przekonałem się naocznie.  

Jakim cudem ów człowiek staje przed ponowną szansą objęcia teki premiera kraju położonego w środku Europy? Odpowiedź jest prostsza niż się może wydawać, to prezent od nieudaczników z Platformy Obywatelskiej, zdemoralizowanych nazbyt długo sprawowaną władzą. Leniom, na czele z drzemiącym b. prezydentem, wydawało się że wystarczy zbałamucony naród straszyć PiS-em, by panować do końca świata. 

Przed nami rozedrganie polityczne, bo nie wierzę w spokojne rządy obiecywaczek i obiecywaczy wszystkiego dla wszystkich, oderwanych od realów życia codziennego, populistów lekceważących reguły ekonomii, czyli de facto amatorów politycznych. 

Choć uwielbiam kobiety i cenię za zdroworozsądkowość, powątpiewam w ich moc sprawczą w czymś tak brudnym, jak polityka. Casus Margaret Thatcher i Angeli Merkel jedynie potwierdza tę regułę. Ostatnio na polskiej scenie politycznej dominują panie. Czy lekarka Ewa Kopacz, etnografka Beata Szydło albo informatyczka Barbara Nowacka są w stanie pokierować rządem państwa w którym żyje ponad 38 mln obywateli? Wedle teorii Lenina oczywiście tak, ów rewolucyjny opętaniec dawał szansę nawet kucharkom, z tym że bolszewikowi chodziło o społeczeństwo komunistyczne. Polska to jednak zupełnie inny projekt.  

W dniu wyborów będę daleko poza krajem, bez możliwości udziału w głosowaniu i w tym upatruję radości. Nie widzę pewniaków, ani nie mam swoich faworytów, i nie żałuję straconego głosu. 

Jakim sposobem politycznie zdeptany brzydal tak długo funkcjonuje w publicznym obiegu? Wielka w tym zasługa akolitów i wszelkiej maści lizusów, czyli całej armii klientów, nic niepotrafiących cwaniaczków liczących na okruchy z Kaczyńskiego stołu. Ale coby prezes znaczył bez swoich szczekaczy: Hofmana i Mastalerka, albo tupeciarza Brudzińskiego, że o profesor - a psik! - Krystynie Pawłowicz i duchowym tatulku z Torunia jedynie napomknę?

null

Zostawmy krajowy cyrk polityczny, bo przecież w Brzegu mamy parę wybitności, licencjonowanych patriotów, którzy wymachują pisowskim sztandarem, a w szufladzie skrywają patent wuefisty. Panują już całe dziesięciolecie i za błędy w sterowaniu «okrętem flagowym», jakim ponoć jest Brzeskie Centrum Medyczne, obwiniają wszystko i wszystkich, tylko nie siebie. Im akurat trudno się dziwić, bo to ostatnie podrygi w samorządzie. Czwarta kadencja poważnie zagrożona, a szykujące się rządy prezesa, szybciej niż się można tego spodziewać, do końca obnażą sromotę i nieudolność w zarządzaniu.  

Zdając sprawę z chwiejnego położenia przed szereg wypychają nieopierzonych, gotowych na wszystko pieczeniarzy. Oto pod pisowską banderą o mandat poselski walczy młodzieniec, którego pewien internauta komplementuje następującymi słowami: /.../ to nie jakaś tępa dzida, tylko młoda energia, zmierzająca prosto do celu. Nie zdziwiłbym się gdyby „poetycka” fraza pochodziła od samego kandydata. Bo przebieranie w słowach już wyćwiczył, co pokazał w połajance pt. Komunikat prasowy, wiszącej na oficjalnej witrynie powiatu, którą opłacają podatnicy! - TUTAJ.  

Moralizuje i poucza w stylu prezesa prezesów, mieni się jako ekspert od etyki dziennikarskiej i jurysdykcyjnych zawiłości. I kto tak ględzi? Młody karierowicz z korzeniami sięgającymi Samoobrony, który po zerwaniu z Lepperem z nagła stał się pierwszoszeregowym aktywistą PiS-u. Zwołuje konferencję za konferencją i każdemu obiecuje ile wlezie. Pociska pisowskie banały: o swojej współpracy z organizacjami pozarządowymi w Tarnowcu, o poprawie losu rolników w Olszance, o odrodzeniu przemysłu w Lewinie Brzeskim, czy o uzdrowieniu służby zdrowia w Opolu. Zachodzę w siwą głowę: skąd ta ostra dzida, zwana też młodą energią, to wszystko wie i jakim sposobem skomplikowaną różnorodność ogarnia? Przecież jest człowiekiem nienachalnie wyedukowanym, bez życiowych doświadczeń i mierzalnego dorobku. 

Czy tak ma wyglądać nowy, bardziej merytoryczny sejm? Ustawiam się z brzegu, wybieram niegłosowanie.

I think that, as life is action and passion, we should share the passion and action of our time at peril of being judged not to have lived at all.