Maczuga i inni

Moje pokolenie jeszcze pamięta niekończące się perory Władysława Gomułki, bredzącego o karłach reakcji, zachodnich rewizjonistach i zagrożeniu ze strony USA. I sekretarz PZPR i jego akolici wyśmiewali wszystkich przeciwników, tych prawdziwych i wydumanych, nawet miłośników... jazzu. Niektórych wsadzali do paki, choćby „człowieka tkwiącego w zgniliźnie rynsztoku, człowieka o moralności alfonsa“. Chodzi oczywiście o Janusza Szpotańskiego, który w 1977 r. wykreował Towarzysza Szmaciaka. Całkiem aktualnie brzmią fragmenty poematu jego autorstwa.

 

Do Komitetu! Rządzić! Władać!
Zaleźć za skórę! Bobu zadać!
Niech płaszczą się przed groźnym wieprzem!
„Płaszczącym się ja też przypieprzę!”.


Taki koszmar wypełniał życie polityczne Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. „Logiki“ partyjniackiego mącenia wtedy do końca nie ogarniałem, mimo to noszę w sobie, niczym starą ranę, zażenowanie, że ktoś taki mógł trząść całym krajem.

Jako świadek tamtej epoki zderzam z teraźniejszością przeżycia minione, mimowolnie doszukując się analogii. Odnoszę wrażenie, że mamy powtórkę z rozrywki. Pierwszym sekretarzem współczesnej doby jawi się Jarosław Kaczyński. Nie dość, że podobnie się starzeje, to w gomułkowskim stylu bajdurzy. Przykładem gorące przemowy do tłumu, wygłaszane z poziomu naprędce podstawionej drabinki.

Gorszy sort, niesprawne głowy, komuniści i złodzieje, z niższej półki, konsekwentnie prorosyjscy, zakamuflowana opcja niemiecka, stojący po stronie ZOMO, obrońcy zagrożonych interesów, nosiciele genu zdrady, podtrzymujący fatalną tradycję zdrady narodowej...

A jego akolici i gęgacze uzupełniają:
lemingi, komoruscy, czerwona hołota, sługusy, ciemny lud, resortowe dzieci, współczesna targowica, polskojęzyczne rozgłośnie, donosiciele, zwolennicy energii odnawialnej, ekolodzy, cykliści, wegetarianie, lesbijki, geje, single, itd.

A co na to wszystko niski naczelnik? Wpada w płacz zaklinając rzeczywistość, jak gdyby nic się nie powiedziało.

Jesteśmy atakowani za nic...

 

Zanurzmy się na moment w odmętach gomułkowszczyzny. 

 

gomulka.jpeg

 

„Raz zdobytej władzy nie oddamy nigdy.“

„Prasa powinna zajmować pozycję awangardy w procesie demokratyzacji. (…) Mogę powiedzieć tylko jedno: na kontrrewolucyjną działalność pod taką czy inną formą i postacią, na opluwanie partii, na opluwanie socjalizmu my nie pozwolimy!“

„Wilcza natura imperializmu niemieckiego nie zmieniła się od czasów Ulricha von Jungingena do czasów Konrada Adenauera.“

„Zaczęto i u nas lansować tzw. antypowieść i antyfilm, a co gorsza, zaczęto głosić filozofię beznadziejności i rozpaczy, zagubienia i samotności człowieka, filozofię bezsensu życia, zaczęto przenosić bezkrytycznie na nasz grunt poglądy z innego świata, ze świata kapitalizmu skazanego przez historię na zagładę.“

 

No cóż, eliminując niektóre słowa powyższe cytaty można włożyć w usta człowieka, który demoluje polską politykę.

Jak Gomułka skończył? Odszedł z uwagi na stan zdrowia, niejako tradycyjnie, ponoć raptownie zaczął tracić wzrok. Wojował, wojował i nawojował. Jak skończy naczelnik? Zobaczymy.
Nazywany trzecim bliźniakiem Ludwik Dorn w rozmowie z Moniką Olejnik powiedział: niepotrzebne wojny są ostatnią deską ratunku.


Zachodnie media wszystko dostrzegają i trzeźwo oceniają. "Ani prezydent Andrzej Duda, który w poniedziałek odwiedził Brukselę, ani premier Beata Szydło, która we wtorek była obecna w Strasburgu, nie sprawują władzy w Polsce. To Jarosław Kaczyński, zwykły poseł, ale ciągle potężny lider partii Prawo i Sprawiedliwość, nieprzenikniony i mający obsesję na punkcie spisków, jest wyłącznym autorem nieopublikowanego programu politycznego, w którego realizacji mają pomóc oszołomieni Polacy. Nie przewodniczy on posiedzeniom rządu, nie podpisuje ustaw i nie uczestniczy w szczytach, na których spotykałby innych przywódców europejskich (wyjątek to Viktor Orbán, który złożył mu wizytę pomijając innych legalnych przywódców polskich)" - pisze belgijska gazeta.
"Czy to nienormalne? Nie, nie: >Nic nadzwyczajnego w Polsce się nie dzieje< - zapewniał w Brukseli prezydent Duda" - podsumowuje dziennik.

Prof. Jadwiga Staniszkis o rządach PiS: Bolszewizm, infantylny autorytaryzm. Za ciągłym powoływaniem się na 'lud' kryje się pogarda dla narodu. Natomiast Sławomir Sierakowski przytacza nagie procenty. PiS to 5 proc. fanatyków, 15 proc. cyników i 80 proc. konformistów.

 

Raz jeszcze oddajmy głos Januszowi Szpotańskiemu.

Że Szmaciak jest kombatant sławny,
ściąga do Pcimia kumpli dawnych,
na stanowiskach ich osadza,
przez co się bardzo wzmacnia władza.
Maczuga jest milicji szefem,
Rurka, że ma na karku głowę,
jest dyrektorem kombinatu,
a Buc ma związki zawodowe.

 

Kto uosabia sławetnego Maczugę? To wypisz, wymaluj obecny ober-policjant z bezpośrednim przełożonym Jarosławem Zielińskim, obnażający w telewizorze „luksusy“ Komendy Głównej Policji.

Jestem przekonany, że za przykładem autora »opery w trzech aktach z uwerturą i finałem „Cisi i gęgacze“« pójdą młodzi twórcy. Z pewnością jakiś współczesny Szpotański już ślęczy nad operą satyryczną, opiewającą politykę Prawa i Sprawiedliwości.


Ponury temat należałoby zwieńczyć kabaretowo. Oto parafraza złotej myśli tow. Wiesława.

Gdybyśmy mieli blachy, to byśmy produkowali konserwy. Ale nie mamy mięsa.