Macierewicz show

Że Antoni Macierewicz jest rąbnięty doświadczyłem nieomal organoleptycznie. Przekonałem się o tym w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku i opisałem 3 sierpnia 2010 r. w felietonie zatytułowanym PAPA


Przyszły minister ds. spraw wojny nazwał mnie wtedy - bez zdania racji i zaledwie po paro sekundowym kontakcie (!) - „ruskim agentem”. Z jednego tylko powodu: nie chciałem czekać na spotkanie z mocno spóźniającym się „bohaterem wieczoru”. Wszystko wyjaśniam w przywołanym tekście - TUTAJ.

Szaleństwa ministra, jakich od lat doświadczamy, p-r-z-e-r-a-ż-a-j-ą. Formułuję więc następującą tezę: MACIEREWICZ MA NA KACZYŃSKIEGO JAKIEGOŚ HAKA I DLATEGO POZWALA SOBIE NA JAZDĘ BEZ TRZYMANKI.


Oto wymowne zdjęcie, które może być podstawą do snucia teorii spiskowych. Takimi szalbierstwami w przestrzeni publicznej Macierewicz szafuje od zawsze, co amatorów spiskowych teorii usprawiedliwia i rozgrzesza.

 

macierwicz_show_2.jpg

Na kogo Macierewicz się gapi? To przecież młodzieniec w komży! O co chodzi? Czyżby wypatrywał nieopierzeńca, którego zwerbuje i zatrudni w MON? 


Leszek Juliusz Tomczuk


I think that, as life is action and passion, we should share the passion and action of our time at peril of being judged not to have lived at all.