Kto się garnie do polityki?

Wybory wygrała partia manifestująca poglądy paleokonserwatywne. To nie moja ocena, tego nie wymyśliłbym, jedna z austriackich agencji prasowych tak podsumowała polityczne rozdanie w Polsce. Zwolennicy PiS-u pewnie skwitują, że to typowe austriackie gadanie

Tezę o uwstecznieniu polskiej polityki łatwo udowodnić w oparciu o przykłady ludzkie. Graczem nr 1 w partii przewodniej jest człowiek straszący Polaków wszystkim co dookoła, a ostatnio zarazkami i pierwotniakami, jakie mieliby przywlec emigranci. Takie poglądy ocierają się o archeo, gdzie moc płynie z ciemnoty i zacofania. 

Często przebywam wśród obcych, bawię się z nimi, piję i jem to co oni i - jak dotąd - nic mnie od środka nie zeżarło. Co mogę powiedzieć o higieniście chcącym „ochronić“ naród przed pierwotniakami? Że nieokrzesaniec - to trochę przesada, ale że paleokonserwatysta - owszem. Nieposmakowawszy świata zamknął się w konserwie, usiłuje innym narzucić egoistyczną narrację i zaraża Polaków fobiami, jakie w sobie od lat hoduje. 

Jestem podłamany, że ktoś taki w moim kraju rozdaje karty, ktoś kto jeszcze nie odkrył, że aby uchronić się przed zarazkami wystarczy często myć ręce. 

Zostawmy szpicę krajową, w Brzegu znajdziemy przecież sporo dowodów na plenienie się paleokonserwatyzmu. Jako że działam w granicach «portalu osobistego» dla udowodnienia twierdzenia wykorzystam przykład własny. 

Swego czasu napisałem felieton „Kasacja honoru". Bez głębszego wczytywania, przy minimum wysiłku intelektualnego, wykorzystując jedynie umiejętność czytania ze zrozumieniem, łatwo jest pojąć zawarte tam przesłanie. Upomniałem się o zmarnowanie przez starostwo ponad 27 tys. zł, które poszły na proces sądowy wytoczony mieszkańcowi powiatu brzeskiego, który w finale okazał się bardzo kosztowny, a zapłaciliśmy my wszyscy. Ciągany po sądach brzeżanin wszystko wyłuszczył w tekście „Honor w Temidzie uśpiony“, który można znaleźć na portalu BRZEG.COM.PL 

Gdybym był na miejscu przegranych nakryłbym się uszami i sromotę przeczekał. A oni wręcz przeciwnie, niejako w myśl zasady: na złodzieju czapka gore

null

Przed szereg wypchnięto gołowąsa, który rozsiadł się w fotelu opłacanym przez podatników i w bezczelnym tekście postanowił przeczołgać mnie w temacie etyki dziennikarskiej. Przy okazji wytknął sądowi rzekomo niedorzeczne wyrokowanie. Po napisaniu tego wypracowania wystroił się w garnitur, wpiął w klapę miniaturkę polskiej flagi (prawie jak prezydent) i rozpoczął kampanię do parlamentu. Jako poseł zamierzał zrobić «dobrą zmianę» i «dać radę». Uwierzył, że jest w stanie, wraz z Kempą i Gowinem, stanowić na Wiejskiej prawo. 

Starosta daje radę bez przerwy, do wyborów nie stanął, bo musi pilnować koalicji, żeby mu się nie rozlazła. Ma też masę pobocznych zajęć, jak przygotowywanie programów artystycznych oraz bywanie tu i tam. W sumie roboty za wiele nie ma, bo powiaty to przecież zbędny szczebel administracji państwowej. A że robić coś trzeba postanowił zastraszyć mnie za pośrednictwem kancelarii prawnej z Namysłowa i równocześnie naskarżył do prokuratury. Wyszła z tego wielka szopka, w finale stanęła na forum Rady Powiatu Brzeskiego. Oto dowód:

null

Jak szary brzeżanin ma to wszystko ogarnąć? Czy lokalnym politykom nie poprzewracało się w głowach? Nadęli się i szastają publicznym groszem „broniąc“ honoru.

Dotąd nikt mnie nie angażował do czynności wyjaśniająco-śledczych. I nie mógł, w żadnym przypadku bowiem nie naruszyłem prawa, natomiast nadęci - owszem, balansują na jego krawędzi. Wydaje im się że władza może wszystko: m.in. poniewierać ludźmi, jak to bywało w czasach słusznie minionych. 

Żywię obawy o funkcjonariuszy, którzy uznali, że donos na mnie jest pozbawiony sensu. Przecież starosta tak się o nich troszczy, taki dobry z niego pan, a oni nie spełniają jego oczekiwań. Przypomnę powtarzaną co jakiś czas i nagłaśnianą w mediach hecę, kiedy fotografuje się w towarzystwie komendanta i „wręcza“ policjantom 10 tys. zł w ramach współpracy. No cóż, to raczej jałmużna, mógł przecież być hojniejszy i darować o 27 tys. więcej. Mógł, gdyby pieniędzy nie roztrwonił. Dziwię się mundurowym, że biorą udział w tym propagandowym spektaklu. 

Jest coś jeszcze zabawnego. Zarząd powiatu, w założeniu ważne ogniwo samorządności, zajmuje się takimi bzdurami, jak donos na felietonistę. Niby przyjmuje do wiadomości umorzenie sprawy, ale jest tym zawiedziony i żąda od radcy prawnego ustalenia, czy aby nie doszło do dziennikarskiej zbrodni. Jak to skwitować? Zapiekłość i szukanie kija do wygarbowania skóry dziennikarza. Mam się bać? 

Ja, karny podatnik, pytam: za co właściwie  zarząd pobiera diety? Zamiast merytorycznej pracy dla dobra mieszkańców pielęgnuje pieniactwo. Doczekamy kolejnych wyborów i wróci pokora.