Krzesło elektryczne

Rozpocznę mało poważnie, od kryminalnej anegdoty, bo przy takim temacie trudno dochować powagi. Odgrzeję stary dowcip dobrze oddający nastrój, jaki zamierzam zbudować. 

 

Multirecydywista po raz enty staje przed obliczem sądu. Zniesmaczony sędzia pyta:

 - W jakim towarzystwie oskarżony się obraca, że się tak zdemoralizował i ciągle dopuszcza się przestępstw?

 - Ja, proszę Wysokiego Sądu, już od małego mam do czynienia wyłącznie z policjantami, prokuratorami, sędziami i strażnikami więziennymi. Porządnych ludzi nie znam. 

Momentami zaczynam czuć się jak katorżnik, bo w sądach bywam o wiele za często. Moja wina, moja bardzo wielka wina, albowiem bez sensu wszedłem w drogę paru pieniaczom, nieprzejednanym i bezkrytycznym, którzy wierzą że są nieomylni i nieskazitelni moralnie. Przez ich zapiekłość wpadłem w sądowe młyny. Póki co sprawy idą dobrze, zapadają korzystne wyroki, choć zmarnowanego czasu już się nie odrobi. 

Żeby mowić o zbrodni muszą zaistnieć określone okoliczności, potrzebny jest złoczyńca i ofiara, problem mamy wtedy, gdy zbrodni i sprawcy brakuje, a jest jedynie ofiara losu. 

Ostatnio w takim matriksie się obracam. Sprawa ciągnie się niemiłosiernie za przyczyną niechlujnie sporządzonego pozwu i kłopotów ze świadkami, którzy nie mają nic do powiedzenia, albo nie stawiają się na wezwania sądu. O dziwo rzecz firmuje profesjonalna kancelaria, która zachowuje się tak, jakby jej nie zależało na szybkim zakończeniu procesu. Na każdej wokandzie zgłasza „nowe“ wnioski dowodowe, rozszerza roszczenie, potęgując w ten sposób jurysdykcyjny bałagan. 

Na żądanie sądu uzupełnienia trudnego do ogarnięcia pozwu, szarmancka pani mecenas „proponuje“ by to uczynił biegły sądowy, na koszt pozwanych oczywiście, a jak nie, niech pozwani przedstawią dowody swojej „zbrodni“. 

No cóż, pomysł oryginalny i swoiście pragmatyczny. Jeśli pozwany ma prokurować pozew na siebie, za jednym zamachem powinno się zobowiązać go do postawienia szubienicy lub skonstruowania krzesła elektrycznego na którym zasiądzie. A gdy wyrok będzie łagodniejszy, mógłby sam się wtrącić do ciemnego lochu. 

Oto wykwit prawniczego geniuszu.  

Nastała jesień, za oknem słota i ciemności, trzeba się pocieszać, zakończę więc sucharem w stylu Karola Strasburgera.

null

I think that, as life is action and passion, we should share the passion and action of our time at peril of being judged not to have lived at all.