Kot czyli byk

Tytuł nawiązuje do polskiej satyry i jest parafrazą tytułu książki Stanisława Tyma »Pies czyli kot«, będącej zbiorem felietonów z lat 1972-2014. Dzisiaj pochylimy się nad komikiem, który raz w życiu zagrał w filmie, ale z braku talentu uciekł w politykę. Artysta ten nie ma nic wspólnego z kabaretem, tam trzeba być wesołkiem, a jemu bliżej do cyrku, gdzie może popisywać się przed publiką niewybredną, która zadowoli się tresurą kotów i woltyżerką na bykach. To jajcarz „żartujący“ w rosyjskim stylu, dlatego w dzisiejszej Polsce jest i straszno, i śmieszno. 

Stanisław Tym tępi „dobrą zmianę“ i czyni to emocjonalnie. Ma już swoje lata i zadeklarował: Dziś rano, po dłuższych przemyśleniach, postanowiłem poważnie zadbać o swoje zdrowie. Powód jest prosty. Muszę doczekać, aż runą. A nie tacy się przewracali za mojego życia, więc mam nadzieję, że mi się uda. Tym w Kaczyńskim odnajduje… Gomułkę, zarówno w warstwie ideowej, jak i wizerunkowej.

Finezją w dowcipie Tymowi dorównuje jego rówieśnik Jacek Fedorowicz (rocznik 1937) i lokuje się po tej samej stronie satyrycznego frontu. Właśnie reaktywował Dziennik Telewizyjny - kultowy program, który obnażał absurdy minionego ustroju. Doszedł do wniosku, że wróciło stare i musi dać odpór „dobrej zmianie“. W nowej odsłonie dziennika kpi z nachalnej propagandy TVPiS. Czekamy na kolejne odcinki. 

Rok 1937 obfitował w satyryków zdolnych do wszystkiego. Wtedy przyszedł na świat także Jan Pietrzak - kabareciarz, który długie lata batożył komunę siermiężnymi skeczami. Stosując prawidła wypracowane przez Dorotę Kanię, Jerzego Targalskiego i Macieja Marosza - autorów »Resortowych dzieci«, a obecnie ideowych przyjaciół Pietrzaka - możemy go uznać za kabareciarza resortowego. Fakty zawarte w Wikipedii są bowiem porażające: w latach 1948–1957 był kolejno słuchaczem Korpusu Kadetów im. gen. Karola Świerczewskiego oraz Oficerskiej Szkoły Radiotechnicznej w Jeleniej Górze. Studiował również na kursie wieczorowo-zaocznym na Wydziale Socjologii Wyższej Szkoły Nauk Społecznych przy KC PZPR, którą ukończył w roku 1968. Był członkiem Związku Młodzieży Polskiej, a także Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Po latach przyznał: Nie miałem nic przeciwko zastanej rzeczywistości. Nie walczyłem z nią, ja z niej wyrastałem – byłem w ZMP, w partii. Socjalizm brałem wprost (...). 

Dzisiaj stetryczały dowcipniś nikogo już bawi, mówi o Kaczyńskim, że to… szczery prawdziwy demokrata…, a krytyków dobrej zmiany oraz pokojowo usposobionych KOD-owców, wyzywa od idiotów.

Tym z Fedorowiczem do PZPR nigdy nie należeli. Zaznaczyli swój ślad w kulturze zapisując piękną kartę w filmografii satyrycznej. Inspirację czerpali z życia i polegali na własnym talencie, partyjne życiorysy nie były im potrzebne. Pietrzak w politykę wdepnął na całego. W 1995 r. ubiegał się o urząd Prezydenta RP, głosząc m.in. postulat przywrócenia kary śmierci. Ostatecznie uzyskał 1,12% poparcia, co dało mu 10. miejsce. Chciał też być posłem i nic z tego nie wyszło.


Nie mogę się nadziwić, że tylu Polaków uważa Jarosława Kaczyńskiego za człowieka mądrego. Wielu twierdzi, że to wybitny strateg i genialny wizjoner. Jestem przeciwnego zdania, mamy do czynienia z kutym na cztery łapy kuglarzem, który zbudował polityczną spółdzielnię do wyrywania kasy i życia na koszt podatnika. Spójrzmy na otaczających go akolitów: „zespół kolesi“ czy hunwejbinów tropiących wrogów. Intelektualna mizeria, poddaństwo i ślepe zapatrzenie w prezesa. 


Za pomocą standardów wypracowanych przez psychologów opiszę pewien typ osobowy. 

Człowiek bez sumienia i odpowiedzialności wobec innych, bezwstydny, bez poczucia winy i skruchy, niezdolny do głębokiej troski o drugiego człowieka (za wyjątkiem mamusi), utrzymujący znikome kontakty międzyludzkie, nastawiony na eksploatację drugiej osoby, manipulujący jednostką i wykorzystujący ją do własnych celów, nieprzywiązujący się do drugiego człowieka, ignorujący bodźce społeczne normujące zachowanie i funkcjonowanie w danym otoczeniu, człowiek pozbawiony empatii. 

Chciałoby się zakrzyknąć: znam kogoś takiego, to on!


muzykant.jpg


Zgodnie z kształtem obiektu przemienił sejm w cyrk, który funkcjonuje według jego zegara biologicznego. - Jeśli nie ma prezesa, nie ma posiedzenia. Jedno jego spojrzenie wystarczy też, by marszałek Kuchciński ukarał opozycję. Na przewinienia ze strony PiS Kuchciński oko przymyka, tym bardziej na spóźnienia szefa - donoszą sejmowi obserwatorzy. 

Niedawno media ekscytowały się zaskakującą wypowiedzią prezesa. - Bardzo lubię oglądać rodeo, ujeżdżanie byków. Bardzo mnie to bawi.  Dziennikarze wydawali się być zaskoczeni. Zwątpili. Może to jednak nie jest fajtłapa żyjący w otoczeniu kotów? 

Znajoma z fejsbuka Anna Izabela Nowak napisała: Ocieplania wizerunku ciąg dalszy. Po opowieściach z mchu i paproci o fascynacjach rodeo przyszła kolej na historyjki o aportujących kotkach. Kotki są takie miłe, puszyste...

Czekam na fotoreportaż mający udowodnić, że Nadprezes jest prawdziwym mężczyzną, na przykład z podwiniętymi rękawami koszuli i kluczem płaskim w dłoni wymieniający uszczelkę.

Uwiedzie mnie z pewnością taki widok, tak samo jak uwiódł mnie widok Prezesa z wprawą dokonującego zakupów.

Anno Izabelo! Szanse na uwiedzenie mizerne, bo to jednak motoryczny niezguła, który ugrzązł w przeszłości, kiedy w większości toalet występował żeliwny górnopłuk, a deska klozetowa była z bakelitu. Z telewizyjnych reklam zapamiętał Prusakolep, a dzisiaj boi się dotknąć smartfona. 


Comiesięczne przemarsze po Warszawie, groteskowe procesje w manifestacyjnym zamodleniu, no i ta drabinka i z jej wysokości sączący się jad. Zawłaszczanie przestrzeni moralnej i urbanistycznej.

- Wierzę w to głęboko, tu, między "domem bez kantów" i Hotelem Europejskim, stanie pomnik Lecha Kaczyńskiego. Tu zaraz za Pałacem, gdzieś obok kościoła seminaryjnego, stanie pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej. 


Co za buta, uzurpacja i nieliczenie się z nikim i z niczym!


Jak taki człowiek - grzmię - który sortuje Polaków ma czelność klękać do komunii świętej?! Który ze spowiedników udziela mu rozgrzeszenia?! Zgroza, czas przejść na pogaństwo!

Ktoś, kto ni z gruszki ni pietruszki przesiada się z kota na byka wygląda, jakby wypadł z rosyjskiego powiedzenia. Jest i straszny i, śmieszny. 


Leszek Juliusz Tomczuk


I think that, as life is action and passion, we should share the passion and action of our time at peril of being judged not to have lived at all.