Kaczka & Przyjaciele

W Opolu doszło do dobrej zmiany, podniecają się niektórzy, spróbuję zatem dobrą zmianę dostrzec. Z oficjalnych przekazów wiadomo, że pisowski rząd z Beatą Szydło (przyimek "z" wyróżniam, bo w przypadku ekipy sterowanej z tylnego siedzenia pogrubienie ma fundamentalne znaczenie), no więc tak naprawdę rząd robił za paprotkę, a prezes namaścił bliżej nieznanego Adriana Czubaka na naszego wojewodę. Mowa o niedoszłym burmistrzu Strzelec Opolskich, odrzuconym przez wyborców, ale docenionym przez partyjnych rozprowadzaczy.
Dziennikarze spekulują, że ta kandydatura to kompromis rywalizujących liderów: Patryka Jakiego i Sławomira Kłosowskiego. Pierwszy, obecnie wiceminister sprawiedliwości, w czasie kampanii wyborczej zalepił swoim wizerunkiem kawał Opolszczyzny, zawisł dosłownie na każdym słupie i mimo braku namacalnych zasług zrobił znakomity wynik. Drugi zaś zasłynął hucznym otwarciem w naszym mieście biura poselskiego, które po roku zaryglował bez słowa wytłumaczenia, teraz, jako eurodeputowany, do biednego Brzegu tym bardziej nie zawita.

Jakim wojewodą Adrian Czubak będzie - zobaczymy. Skoro strzelczanie nie dali mu szansy sprawdzenia się, mieszkańcy Opolszczyzny stali się żyrantami w ciemno i muszą poczekać na owoce jego rządzenia.

Motto 43-letniego wojewody brzmi pięknie: «praca, pokora i służenie ludziom». Okazuje się, że to kalka zawołania Beaty Szydło. Jednak historia hasła ma drugie dno, jakbym słyszał Macieja Stefańskiego, który dużo wcześniej tak się lansował. Cóż, nie przebił się, slogany zawłaszczyli inni, a on wojewodą opolskim nie został. W rankingach był ponoć czarnym koniem, co w przypadku b. harcerza Czarnej Trzynastki nie dziwi. A Stefański lubi ciemności. Wiewiórki donoszą, że w świetle księżyca odbyło się parę posiedzeń podczas których awans starosty już fetowano. Dlaczego pod osłoną nocy? PiS specjalizuje się w nocnych zmianach, potajemnych ślubowaniach i drukowaniach aktów prawnych po ciemku. W brzeskim wydaniu odbywa się to częstokroć w zacisznych piwnicach, po domowemu zagospodarowanych. Właśnie w takim anturażu zapadają strategiczne decyzje, choćby mnożenie etatów celem urządzania małżonki koalicjanta, który gwarantuje polityczne przeżycie.

Czy to dobrze, że starosta dalej będzie starostą? I tak i nie.

Niedobrze dla Opolszczyzny, bo to polityk obrotowy i przez to wielce skuteczny, sprawdza się w każdym rozdaniu politycznym. W poprzedniej kadencji współrządził ze spadkobiercami partii do której należał Stanisław Piotrowicz - peerelowski prokurator i obecny prawniczy gwiazdor PiS-u. Teraz starosta trzyma powiat wraz z koalicjantem reprezentującym „partię konsekwentnie prorosyjską“. Przy takim wojewodzie „zakamuflowana opcja niemiecka“ miałaby jak w raju. Na wszelki wypadek zaznaczam (ukłon w stronę kancelarii prawnej z Namysłowa), że powyższych cytatów nie wymyśliłem, wszystkie zaczerpnąłem z krynicy genialnych myśli Jarosława Kaczyńskiego.

No więc Opolszczyzna straciła, a powiat brzeski wręcz przeciwnie. Że starosta będzie nadal starostą, to dla nas wiadomość wspaniała. Możemy być spokojni o artystyczną oprawę wszelkich uroczystości, tych bardziej i tych mniej oficjalnych. Gdyby Maciej Stefański odszedł do Opola, kto - pytam - tańczyłby, śpiewał a nawet ku uciesze publiczności dyrygował orkiestrą? To nie tylko weteran samorządności, ale i samorodny wodzirej.

Nie potrafię fenomenu rozgryźć, ale w staroście dostrzegam cechy śpiewaczki-amatorki, popularnej w USA w latach powojennych  Florence Foster Jenkins, która zrobiła wszystko, by zaistnieć w roli wielkiej divy. Dała nawet recital w słynnej Cornegie Hall. Sama o sobie powiedziała: Ludzie mogą mówić, że nie potrafię śpiewać. Ale nikt nie może nigdy powiedzieć, że nie śpiewałam. Tym różniła się od brzeskiego naśladowcy, że swoją karierę muzyczną finansowała ze środków, jakie dostała w spadku po ojcu-bankierze.

 

florencefosterjenkis.jpg

POSŁUCHAJ

 

Pora pochylić się nad tytułem felietonu. Dlaczego «Kaczka & Przyjaciele»? Skoro w rozwałkowaniu poprzedniej ekipy politycznej pomagała firma «Sowa & Przyjaciele» (niektórzy twierdzą, że to sprężyna PiS) tytuł jest bardzo czytelny. Tym bardziej, że zarówno kaczka, jak i sowa reprezentują ptactwo, gromadę stałocieplnych zwierząt z podtypu kręgowców.

Na zakończenie jeszcze jedno powiedzenie Florence Foster Jenkins, maksyma bliska memu sercu, poprawiająca nastrój zepsuty przez ekipę «Kaczka & Przyjaciele»:

Gdyby Pan Bóg chciał byśmy byli trzeźwi, nie stworzyłby Johnnie Walkera.


I think that, as life is action and passion, we should share the passion and action of our time at peril of being judged not to have lived at all.