Janusze Polityki

Zespół „kolesi” rządzących Polską to w większości… Janusze. Bez względu na płeć! Imię Janusz funkcjonuje w odrębnym obiegu i w mowie potocznej uosabia typowego, nieurodziwego polskiego mężczyznę, który wyróżnia się czerwonymi policzkami (tzw. żelazka), ma zaczerwieniony nos (gaśnica) a pod nim obowiązkowy wąs. Częstokroć do sandałów zakłada skarpety (do kościoła białe) i nosi odsłaniające kolana szorty. Imię takie pasuje do bardzo ważnych pań, np. do wystrojonej w niegustowne kostiumy, pyskatej Beaty Szydło, która brak wąsów kompensuje broszkami oraz Beaty Kempy z co i rusz przetłuszczonymi włosami, która - jak na klasycznego Janusza przystało - jest znającą się na wszystkim mądralą.


Przykładów jest oczywiście więcej, choćby wąsaty Witold Waszczykowski, paradujący po dyplomatycznych salonach w workowatych garniturach oraz nauczony dojenia Krzysztof Jurgiel, minister od roli, którego ogólne emploi powala na glebę. Znawcy Januszów twierdzą, że śp. Andrzej Lepper na tle Jurgiela jawił się niczym hollywoodzki amant. W ministrze rolnictwa dostrzegam kolejnego Kononowicza, i bynajmniej nie dlatego, że obaj pochodzą z Białegostoku.

Januszów w rządzie jest więcej, wystarczy przyjąć kryterium intelektualne. W ostatnich dniach szczególnie aktywni byli: Rafał Bochenek w rozmowie z Katarzyną Kolendą-Zaleską, „tłumaczący” wygumkowaną wystawę pokazaną uczestnikom obrad NATO; Jarosław Kaczyński windujący tragicznie zmarłego brata ponad Lecha Wałęsę; Anna Zalewska zapędzona w kozi róg przez Monikę Olejnik w sprawie Jadwabnego i pogromu kieleckiego; Antoni Macierewicz wciskający apele smoleńskie do polskiego DNA i oczywiście Mariusz Błaszczak, sprowadzający nicejski dramat do poziomu kolorowych kredek i ruchu LGBT. Nadzorca policji, zagrażając ministrowi wojny, mimowolnie wywindował się na Hiper Janusza. 

Za dobrze rokującego Januszka może się uważać niejaki Patryk Jaki, który w imię miłości bliźniego jawnie zadeklarował, że jest zwolennikiem kary śmierci, a forsując powiększenie Opola wbrew opinii suwerena, właśnie zamordował spokój, jaki mieliśmy na Opolszczyźnie.


W temacie skromności „dobra zmiana” ostatecznie poległa. Ochłap 500+ rzucony pospólstwu przebito projektem 5000+ dla swoich. Paweł Kukiz uderzył w poetycką nutę nazywając podwyżkę Korytem+. Jak na Janosika przystało zadeklarował w Trójce, że z powiększonego koryta nie będzie wyżerać a nadwyżkę odda biednym. - Rządzenie to zaszczytna służba - skwitował.

Podczas kampanii wyborczej słyszeliśmy o rozpasaniu rządzących, ośmiorniczkach i podwójnej moralności, co natychmiast miało się odmienić po wymianie ekipy. Poza pustymi hasłami nie mamy konkretów i suweren już się gubi, gdzie ci „komuniści i złodzieje”. Tam, gdzie stało ZOMO, czy po stronie przeciwnej? 


Zawstydza mnie to, że najwyższe władze nie latają bezpiecznymi samolotami i nie otrzymują godnego wynagrodzenia. Problem potężnieje, gdy o należne, i bynajmniej nie rozbuchane, przywileje upominają się pisowscy geniusze, Janusze, którzy do rządowych żłobów dopłynęli na fali totalnej krytyki poprzedników.

Całkiem trzeźwo w tym zakresie wypowiedział się znienawidzony przez polityczną sektę Stefan Niesiołowski. W rozmowie z "Superstacją" poseł PO przyznał, że projekt PiS o podwyżce dla m.in. posłów, senatorów, ministrów, wiceministrów i prezydenta jest "odważną, racjonalną decyzją"! Niesiołowskiemu nie przeszkadza również fakt, że stałą pensję będą otrzymywać żony prezydentów. Zupełnie przeciwnego zdania jest lider PO Grzegorz Schetyna. Nie wchodźmy jednak w rozbieżności, taki jest koloryt wolnej myśli.


W internecie furorę robi publicystyczny fikołek Marcina Fijołka - dziennikarza pro-pisowskiego serwisu wPolityce.pl i tygodnika "wSieci”. Tenże lamentuje: Politycy rządzącego Prawa i Sprawiedliwości (dodajmy uczciwie - niektórzy, choć i ich liczba jest z dnia na dzień coraz większa) w zadziwiająco szybki sposób wchodzą w buty poprzedników z Platformy Obywatelskiej. Zdumiewająco łatwo lądują na kursie i ścieżce, jaką przed laty obrali politycy PO. Mowa o arogancji i bucie, które rosną w szeregach PiS jak grzyby po deszczu.

Red. Fijołek jedzie ostro.

Po pierwsze - pomysł na podwyżkę pensji posłów, senatorów, wojewodów, członków rządu, prezydenta i wprowadzenie pensji dla Pierwszej Damy. 

Drugim przykładem arogancji i buty, jakie zagościły w szeregach rządzącej partii jest reakcja na pomysł ws. treści apelu poległych podczas rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. 

Wreszcie przykład trzeci i powołanie w skład Rady Mediów Narodowych - instytucji kontrolującej TVP i Polskie Radio - trzech czynnych parlamentarzystów (Kruk, Lichocka, Czabański)


Fikołek Fijołka wieńczy porażająca puenta, która zwalnia mnie od podsumowywania felietonu. Premier Szydło tak pięknie o tym mówiła w kampanii i exposé. Najwyższy czas wrócić do tych słów - inaczej scenariusz Platformy zostanie powtórzony szybko. O wiele szybciej niż spodziewają się ci, którzy czują się dziś bardzo pewnie.



Leszek Juliusz Tomczuk


I think that, as life is action and passion, we should share the passion and action of our time at peril of being judged not to have lived at all.