Jaki poseł?

Pewien brzeżanin - osoba publiczna (oszczędzę danych osobowych) - wyraził opinię, że moja pisanina może spowodować, że „znowu nie będziemy mieli posła z Brzegu”.

Poczułem się jak mocarz, który wylądował w sali... sądowej. Dlaczego tam? Właśnie w sądzie swego czasu usłyszałem, że moje felietony przesądziły iż wyborcy nie pozwolili samorządowemu bufonowi zasiąść w fotelu burmistrza po raz czwarty. Pozbawiłem człowieka roboty! Zarzut taki postawiła adwokatka reprezentująca Kancelarię Głupich Pozwów. Wtedy uwierzyłem w potęgę portalu BRZEG.COM.PL i przy okazji wyleczyłem się z resztek kompleksów, jako że panoramiczna ferajna, flekując naszą witrynę, nazywa ją „portalikiem niszowym”.  

Słowa pani mecenas są znaczące, więc z poślizgiem - korzystając z okazji - serdecznie jej dziękuję za uznanie. Wrodzona skromność nakazuje mi coś wyznać. Wspólnie z oławską palestrą, która taśmowo wpisuje w portfolio przegrane procesy z pieniaczem w roli oskarżyciela, pomogliśmy temu człowiekowi opuścić stanowisko na którym od dawna już sobie nie radził. Spójrzmy prawdzie w oczy: w przypadku kontynuacji mógł narozrabiać jeszcze bardziej.  

Wspomniany w pierwszym akapicie brzeżanin połechtał moją próżność, bowiem teksty krytyczne, które w jakimś ułamku mogą przesądzić o czyjejś klęsce, ukazują się w raczkującym portalu osobistym - zbrzegu.pl. Żywy to znak, że moją witrynę już zauważono. To miłe i wielce budujące. Dam z siebie więcej, portal mozolnie przesuwa się z brzegu do centrum (taki żart). W każdym razie pracujemy nad rozwojem i na pewno nie pozwolimy o sobie zapomnieć.  

Publicznemu brzeżaninowi oznajmiłem, że odpowiedzialność za brak posła z Brzegu spocznie na powiatowym rozprowadzaczu, czyli na więdnącym już polityku, który bał się poddać pod osąd wyborców i zasłonił się gołowąsem bez charyzmy. Rozprowadzacz nie skorzystał z okazji wystawienia ostatniego z merytorycznych współpracowników, który w sejmie nie dałby plamy. Nie wystawił, bo zostałby bez rozumnego zaplecza - spekuluję. Czyżby miał świadomość, że orłem intelektualnym nie jest i bez podszeptów niewiele znaczy? Piękne panienki ze szpicy powiatu są jedynie piękne i prochu nie wymyślą. To są nagie fakty. 

Kandydat wystawiony przez rozprowadzacza nie posiada cech dających mu szansę zaistnienia na Wiejskiej. Nie jest wystarczajaco bezczelny, jak b. pisowscy rzecznicy: Hofman z Mastalerkiem. O seksapilu politycznym à la prof. Krystyna Pawłowicz w ogóle nie ma co marzyć, to kosmos nieosiągalny. Bez tych walorów brzeski kandydat w Warszawie się zagubi. Niby ma słuszny wzrost, co ułatwia pokazanie się nawet w ostatnim szeregu partyjnych elit, ale fotografowanie się z sięgającym nieco powyżej pasa prezesem obarczone jest ryzykiem rychłej odstawki i wypędzeniem ze stolicy. W tej partii prezesa przerastać przecież nie wolno. Wygnania doświadczyło wielu wiernopoddańczych lizusów. Wkrótce przekonana się o tym długonogi koalicjant z Krakowa - Jarosław Gowin, który kreuje się na polityka samodzielnego, wyrosłego ponad głowy innych.  

Kandydat z imponującym wzrostem coś jednak znaczy, owszem, ale wyłącznie w brzeskiej parafii i niech już tak na wieki wieków zostanie. Amen. Odnajduje się jako rosły ministrant, to jego dodatni plus. Wysoka wysokość ułatwia zapalanie i gaszenie świec, co może wykonywać bez specjalnych schodków. Zręczność w obsłudze lichtarzy i zamaszystość w operowaniu kadzielnicą to w zasadzie wszystkie atuty, jakie u kandydata dostrzegam. Pisanie „komunikatów prasowych” nafaszerowanych błędami i wytykanie komuś gwałcenie etyki dziennikarskiej, to hucpa i kilo zardzewiałych gwoździ. Sorry, ale taki mamy w Brzegu klimat. 

null

KLIKNIJ

A więc wszystkie znaki na niebie i Ziemi wskazują, że posła z Brzegu nie będzie. Największe szanse ma desantowiec z Warszawy, narzucony z góry na pozycję 1 opolskiej listy PiS. Tenże prawdopodobnie nie za bardzo rozumie jak „zakamuflowaną opcję niemiecką" się konsumuje. Mimo to postanowił zaskarbić głosy opolan. Duże szanse ma kandydat «starszego pokolenia» (nr 2), który z pompą otworzył w Brzegu biuro poselskie, by po roku cichaczem je zaryglować. Nie wysłuchał chmary wyborców oczekujących na wsparcie i pociechę.  

Czy spadochroniarz z Warszawy wraz z posłem, który z Brzegu zrejterował, zatroszczą się o nasze miasto? Myślę, więc wątpię.

Jest ktoś jeszcze. Człowiek bezimienny! Na billboardach eksploatuje jedynie nazwisko pisane ogromnymi literami, jakby wstydził się ślicznego, nadanego przy chrzcie imienia. Swoją facjatą obwiesił szlak Opole - Brzeg tam i z powrotem! Spoziera z niemal każdego słupa, aż strach myśleć w jakim kierunku to się rozwija i ile będzie kosztowało. Gigantycznymi banerami zaczął też zalepiać liszaj brzeskich kamienic. Nic tam nie ma poza nieudanym zdjęciem, „pytajnikowym“ nazwiskiem i chwytliwym sloganem. Gdzie odjazdowe imię? - pytam. Może zabrakło dlatego, że «nowe pokolenie», które kandydat uosabia, to Patryki, Keviny, Andżeliki i Żanety? Jeśli chodzi o nazewnictwo noworodków - epokowy wykwit kiczu. Disco polo w USC czyli obciach w remizie.  

Slogan «nowe pokolenie» można twórczo rozwinąć. Nowe - przesiąknięte starym, bo z nim obcuje, a które ponosi odpowiedzialność za łamanie ziober polskiej transplantologii i ma kolosalny udział w inwigilowaniu wydumanych wrogów oraz zasługi we wczesnorannym wyważaniu drzwi domostw Polaków.

I think that, as life is action and passion, we should share the passion and action of our time at peril of being judged not to have lived at all.