Czarna Wołga

Zwróciłem się do orędownika „dobrej zmiany” z pytaniem: do jakiego modelu samochodu porównałby prezesa PiS? Jak przystało na eksperta motoryzacji, za jakiego się uważa, nie miał wątpliwości: Pan Prezes (te słowa wypowiedział z namaszczeniem i dużymi literami) jest Rolls-Royce’m Polskiej Polityki, a jeżeli nawet trochę przeszarżował, śmiało może go porównać do… Maybacha.

Oniemiałem. Sięgając do niewyczerpanych pokładów złośliwości wypaliłem z Grubej Berty:

- Obie marki są własnością niemiecką: Rolls-Royce - BMW, a Maybach - Daimler AG! Jak to się ma do wysławianego patriotyzmu szefa PiS?!

Automaniaka zamurowało. Malująca się na obliczu ekstaza, taka sama, jak na statuetce Spirit of Ecstasy z maski Rolls-Royce’a, nagle zniknęła a policzki zapłonęły niczym robotniczy sztandar.

- Sięgnijmy do rodzimych marek, może wspólnie coś znajdziemy? - zaproponowałem z nadzieją.
- Yyy… „Polski Mercedes” dopiero w fazie projektów i będzie pojazdem rewolucyjnym pod względem ekologicznym, bo napędzany prądem… - odciął się z błyskiem w oku. - Rząd już nad tym pracuje! Teraz nie widzę samochodu uosabiającego (znowu wypalił dużymi literami) Pana Prezesa. Przez ostatnie osiem lat Polki i Polacy nic nie dostali, Rząd Tuska niczego nie wyprodukował! - rozjechał nasz dyskurs z gracją sześcioosiowego TIR-a.
- Skąd zatem porównanie z Rolls-Royce’m? - przyhamowałem.
- Yyy… eee… uuu… bo to… luksusowa marka i taką marką jest Nasz Naczelnik…

Jako skromny właściciel jednośladów: holenderskiej damki i zajeżdżonego Krossa, wobec znoszących się poglądów, zakończyłem werbalną jazdę. Wolę rowerem, a jeszcze bardziej na piechotę.
Zostawszy sam na sam z kudłatą wyobraźnią, w przerwie reklamowej Polsatu zobaczyłem premiera RP, który odczytywał z promptera orędzie adresowane do nie wiadomo kogo. Było sztucznie i w oparach osłupiającej argumentacji. Pozostając w klimacie automobilowych porównań pan premier przypominał Poloneza na gaz.

Obozy, w których wymordowano miliony Żydów nie były polskie – powiedział Morawiecki.
Po tłumaczeniu na angielski zdanie to brzmiało: Obozy, w których wymordowano miliony Żydów były polskie.
Kancelaria Premiera tłumaczy się i zrzuca winę na automatyczne tłumaczenie.
Informujemy, że błędne tłumaczenie na język angielski napisów w oświadczeniu premiera Mateusza Morawieckiego powstało w wyniku automatycznego tłumaczenia serwisu YouTube. Wszystkie napisy w filmie zostały obecnie wyłączone, razem z serwisem YouTube pracujemy nad rozwiązaniem problemu – podano na Twitterze.

Wszyscy sprzysięgli się przeciwko Polsce, nawet serwis YouTube!

Skoro światowiec, człowiek zdolny do przemawiania w ośmiu językach, wypadł siermiężnie niczym Polonez na gaz, z jakim wehikułem mam porównać ojca pisowskich premierów? Z Maluchem nie-do-zajechania, czy ze „straszną” legendą lat 60. i 70. Czarną Wołgą?


Leszek Juliusz Tomczuk

I think that, as life is action and passion, we should share the passion and action of our time at peril of being judged not to have lived at all.