Bulterier z gitarą

Zaprezentowanie sylwetki prezesa TVPiS nie jest trudne: polityczny bulterier, ten co wymyślił dziadka z Wehrmachtu, pirat drogowy, człowiek z niewyparzonym jęzorem, kolekcjoner wyroków za zniesławienie i… „artysta”, któremu przypisuje się frazę o »ciemnym ludzie, który wszystko kupi«. Po co cudzysłów przy słowie artysta? - ktoś zapyta. Takie znaki powinny wyróżnić również słówko ‚prezes’, wszak w szanującej się sekcie prezes może być tylko jeden.

13 kwietnia br. w warszawskim Teatrze Palladium odbył się koncert piosenek Jacka Kaczmarskiego, w wykonaniu: znanego i lubianego artysty Kazika Staszewskiego, Mateusza Nagórskiego, Dominiki Świątek, duetu - Kamil Pawlicki i Elżbieta Rząca oraz gościa specjalnego, którym był… Jacek Kurski. „Artystę” zapowiedziała celebrytka małego ekranu i zarazem podwładna Kurskiego - Anna Popek.

Dlaczego tak wyrazisty polityk wgramolił się na estradę? Czyżby zechciał wygrzać się w sławie Kazika? 

Co pisowski bulterier w Palladium nawyczyniał, skwitował na FB wieloletni przyjaciel oraz wydawca Jacka Kaczmarskiego - Tomasz Kopeć. 


Panie Kurski, Patrycja jest elegancka i miła, więc nie podkreśliła. Ja mogę, bo Pan jesteś buc i arogant a pana ego rozdęte jak pusty wór.

Z Pana powodu przykro mi, że zabrałem Patrycję na koncert pamięci jej Ojca - Jacka Kaczmarskiego. 

Widziałem na żywo w życiu setki koncertów, organizowałem od 89 r. trasy Jacka Kaczmarskiego, ale czegoś takiego nie przeżyłem nigdy.

Nikt z nas wrażliwych i znających granice między sztuką a żenadą nie byłby nigdy w stanie czegoś takiego wymyślić, zwłaszcza podczas spotkania upamiętniającego naszego najwybitniejszego poetę i barda.

Gdy przez Panią Popek był zapowiadany przez 5 minut gość specjalny koncertu, czekałem z zaciekawieniem na wyjście jakiegoś wybitnego Artysty. 

Gdy zobaczyłem Pana na scenie pomyślałem, że pan jako Prezes TVP przywita ludzi, coś powie o Jacku, zniknie, ew. usiądzie w prezesowskim rzędzie. Ale nie, pan postanowił wykorzystać publiczną, profesjonalną estradę i ludzi przybyłych dla Jacka do własnego wiecu politycznego. 

Na podrzędnych festiwalach odpadłby pan w eliminacjach wstępnych, prócz pana rodziny i podwładnych nikt by nie przyszedł słuchać pana śpiewu i grania o ile takich słów w ogóle można tu użyć. 

Pożartował Pan, zdjął krawacik i zaśpiewał „Katyń” i „Sen Katarzyny II”. Pana fobie antyrosyjskie i antyniemieckie szczególnie dały o sobie znać w Katarzynie, gdzie w miejsce słów z oryginalnych zwrotek Pan wyłącznie śpiewał chyba ulubione frazy. Czy Kreml i Niemra to pana słowa klucze, słowa obsesje? Takie, że zmienia pan słowa w wierszach Jacka? Zapomniał pan inne? To niech się pan nie pcha na scenę!


"Ze wstydu potem ten i ów

Rzekł o mnie - Niewyżyta Niemra!

I pod batogiem nago biegł

Po śniegu dookoła Kremla!"


Może Pan grać sobie Kaczmarskiego w domu, z kolegami partyjnymi, przy ognisku, ale nie w Palladium. Bo pan nie umie sztuki estradowej, a my pana po prostu nie chcemy ani widywać ani słuchać jak nie musimy. Dlatego jedyne z czym się zgadzam to tekst z ostatniej wykonanej piosenki Jacka pt. „Pięć głosów z kraju. Bieszczady”. Ruch w narodzie już jest - więc niech pan wyjedzie śpiewać sobie w Bieszczady, jak radził Jacek Kaczmarski:


"Co ty tam robisz jeszcze na Zachodzie

Czy cię tam forsa trzyma, czy układy

Przyjedź i mojej zawierz raz metodzie:

Ja - zawsze, gdy jest jakiś ruch w narodzie -

Wyjeżdżam w Bieszczady."


Amatorski wokal pod gitarę w wydaniu Kurskiego obrósł już w legendę. Polityk ów uatrakcyjniał własne wiece wyborcze „recitalami”, co swego czasu skomentował portal wPolityce.pl: „Choć gdzieniegdzie posłowi pomyliły się słowa, a gdzie indziej chwyty – to całość wykonana ciepłym barytonem wypadła nieźle i została nagrodzona niewymuszonymi brawami”. 


Czy śp. Poeta i Bard byłby zachwycony estradowymi wygłupami prezesa TVP? Pytanie pozostawiam bez odpowiedzi.


Już po koncercie w Palladium, cytowana powyżej witryna, skwitowała: „/.../ troszkę raził fakt, że Kazik jako jedyny nie wyszedł do bisów. Wyglądało to na pewną arogancję gwiazdy. Ale może przyczyny były inne…“.

Nie doszukujmy się w zachowaniu artysty drugiego dna. Portal Wiadomości24.pl występ gwiazdy koncertu podsumował następująco: „Najbardziej emocjonalny i emocjonujący był udział w koncercie Kazika Staszewskiego. Kazik, jak to Kazik – zawsze pod prąd…”.

Czy Jacek Kurski zdołał ukraść show? Myślę że wątpię. 


Leszek Juliusz Tomczuk

 

I think that, as life is action and passion, we should share the passion and action of our time at peril of being judged not to have lived at all.