Armin i ARiMR

Drugą przeprawę przez Odrę mamy z głowy. Zdominowany przez pisowców parlament właśnie uwalił słuszny postulat władz lokalnych. Zamysł mądry i dla bezpieczeństwa brzeżan do natychmiastowej realizacji! - Na inwestycję zabrakło pieniędzy z tegorocznego budżetu, mimo że zabiegał o to Paweł Grabowski z Kukiz’15. Na przeprawę, która uwolniłaby miasto od tirów, mieszkańcy czekają minimum 10 lat – podało Radio Opole.

To spektakularna porażka pisowskiego starosty Macieja Armina Stefańskiego, który drugą przeprawą żyje od lat. Ileż konstruktywnych nasiadówek, wypitych wód sodowych, uścisków dłoni oraz upozowanych fotografii z tymi, którzy przeprawę obiecywali. Znam Stefańskiego i wiem, że zawarłby pakt z samym Belzebubem, byleby dodatkowy most powstał.
Z samorządowych diet żyje ponad dekadę m.in. dlatego, że pięknie obiecuje, a wyborcy bez zająknięcia kupują jego zaklęcia. Ostatnio obfotografował się z posłem po cichu popierającym większość parlamentarną, odstawił propagandową hecę, czyli zrobił coś, w czym jest naprawdę dobry, bo akurat lans szczerze kocha. Wszystko nadaremnie, Paweł Grabowski niewiele wskórał. Może trzeba było prosić kogoś innego, choćby Patryka Jakiego? Ten to ma siłę przebicia, jego niewyparzony jęzor robi prawdziwą furorę. Można rzec, że Jaki jest na językach całej Polski. Taki mocarz w sejmie mógłby przeprawę wypyskować.

Trójkadencyjny starosta myślał, że po przejęciu władzy przez PiS zacznie wreszcie budować mosty (bo taka rola starosty). Nie uwzględnił pryncypiów, w głowach kaczystów buzuje przecież coś ważniejszego: paraliż sądownictwa, inwigilacja Polaków, kupowanie wyborców za 500 zł, a ostatnio „badanie“ kwitów wypadłych z bolszewickiej szafy i chęć zadeptania Lecha Wałęsy. Polacy muszą dać wiarę, że tchórz, który stan wojenny przesiedział pod spódnicą mamusi, jest bohaterem i zbawcą Polski.
Starosta Armin nie może już zwalać winy na PO, bo kłody pod nogi rzuca mu kamaryla prezesa. Dla nich druga przeprawa przez Odrę, to lokalna fanaberia.

arimr.jpg

Czas ustąpić i zwolnić stołek komuś młodszemu, komu coś jeszcze się chce, niechby niedoszłemu parlamentarzyście Wojciechowi Komarzyńskiemu. Problem w tym, że gwiazdor brzeskiego samorządu poszedł na swoje: został kierownikiem prudnickiego Biura Powiatowego Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR). Czy dobrze się stało? Odpowiedź będzie złożona. Z pewnością skorzystają prudniczanie, szczególnie tamtejsi obszarnicy, doświadczą bowiem »dobrej zmiany«, którą zaprowadza PiS. Z ARiMR masowo zwalnia się peeselowskich nominatów zastępując ich pisowcami. Stefański zawarł z PSL-em sojusz patriotyczno-chłopski dzięki czemu zachował stołek. Ciekawe, co na to Kaczyński, który partię Artura Kotary uznaje za „konsekwentnie prorosyjską“?

Brzeg na awansie Komarzyńskiego coś traci, ale jeszcze więcej zyskuje. Odchodzi rzecznik prasowy starostwa, który tej roli nie udźwignął. Płodził teksty w których nawilżał patronowi, czyli uprawiał propagandę sukcesu. Natomiast połajanka zawieszona na oficjalnej witrynie powiatu - TUTAJ - rzecznika kompromituje, wypracowaniu Komarzyńskiego dedykowałem felieton pt. „Bez kasku zaboli”.

Niektórzy wątpią, czy młody kierownik temat restrukturyzacji i modernizacji ogarnie, wszak to materia skomplikowana. On sam twierdzi: – Podejmuję nowe wyzwanie, mając pewne koncepcje i plany, które pozwolą na sprawne zarządzanie jednostką w Prudniku, a tym samym na udzielanie kompleksowej pomocy dla rolników.
Komarzyński zdążył pokazać pazur eksperta od problematyki wiejskiej, było to w czasie kampanii wyborczej. Zwołał konferencję prasową podczas której przekonywał, że jako poseł wpłynie na poprawę chłopskiego losu. Mandatu poselskiego nie zdobył, ale genialne pomysły przecież zostały. Czuję, że kierownik Komarzyński »da radę«. Z problematyką rolną zetknął się u zarania aktywności społecznej. Polityczną karierę rozpoczął w… Samoobronie, a więc chłopskie tematy zgruntował. Potem było zbliżenie z Platformą Obywatelską (dysponujemy dowodem fotograficznym), a w finale Prawo i Sprawiedliwość, gdzie talent Komarzyńskiego wybujał na dobre. Jak na młody wiek, polityczny życiorys wypasiony, nieprawdaż?

Świeżo upieczony kierownik ARiMR w Prudniku był bliskim współpracownikiem Macieja Armina Stefańskiego, z jego ust spijał każde słowo, by następnie złote myśli szefa puścić w świat. Przy Stefańskim Komarzyńskiemu urosły skrzydła i mógł odfrunąć do pracy w firmie, której nazwa brzmi jakoś swojsko: ARiMR, coś jakby Armin.


I think that, as life is action and passion, we should share the passion and action of our time at peril of being judged not to have lived at all.