Łgarstwa TVP prawdą ulicy

Je*ać TVN! - wydzierali się podpici kibole na ulicach Warszawy podczas „biało-czerwonego marszu” na czele którego defilowali skrzyknięci przez Dudę genetyczni patrioci z partii o bałamutnej nazwie Prawo i Sprawiedliwość.

Gdyby nie Gazeta Wyborcza, Polsat i TVN oraz serwisy internetowe niewiele byśmy wiedzieli o pierwszej aferze wkraczającej w kolejne stulecie niepodległej RP. Na czym opiera się taka enuncjacja? Telewizja abonamentowa praktycznie nie zauważa wielkiego draństwa rujnującego wizerunek ekipy rządowej. Pisowskie szumidła (dawniej: szumowiny), od rana do wieczora, do każdego potkniętego im pod nos mikrofonu, tokują płynące z Nowogrodzkiej przekazy dnia: Polacy nic się nie stałooo! Afera, a ściślej - aferka, afereczka, aferunia już się skończyła, bo złapany za rękę szefujący Komisji Nadzoru Finansowego reketier, wymuszający wynagrodzenie za „ochronę”, podał się już do dymisji i zrobił to tak szybko, jak tylko mógł, powodowany miłością i oczywiście dla dobra ojczyzny. - To pokazuje nowe standardy - eksploatują zdartą płytę - przyzwoitość w przeszłości niespotykana.

Tuba propagandowa rządu, czyli TVP, praktycznie nie zauważa sprawy podając zdawkowe informacje. Warto przywołać wpis, jaki ukazał się na profilu FB Piotra Zaremby, publicysty Tygodnika wSieci, któremu nie da się przypisać nieprzychylności wobec tzw. dobrej zmiany.

IMG_8556jpeg

Czy jest się czemu dziwić? Nie! Telewizją publiczną zawiaduje wyjątkowo załgany typ, którego sylwetkę kreśli Tomasz Lis w najnowszej książce „Historia prywatna” (str. 179).

Cały Kurski. Nie ukrywam, że przez lata go lubiłem, mimo jego wielu ekscesów, awantur między nami i jego niezliczonych kłamstw. Jest inteligentny, cyniczny, ale ma też wiele wdzięku. Do wygłupów towarzysz znakomity. Tylko nie wszystko w życiu publicznym może być wygłupami, cynizmem i grą. A dla Kurskiego pojęcie prawdy nie istnieje, ona go nie interesuje. Nie ma prawdy, są wyłącznie słowa, które może są prawdziwe, a może nie, to dla niego zupełnie bez znaczenia. Słowa nie służą do opisywania rzeczywistości, ale do uzyskiwania przewagi nad przeciwnikiem. Nie ma słów, których nie można wypowiedzieć, jeśli przyniosą one korzyści. Nie ma bariery wstydu, nie ma zahamowań. Jeśli jest perspektywa korzyści, mówi się to, co korzyść przyniesie. Jeżeli jest to kłamstwo, to się kłamie. Kłamstwo nie jest problemem. Tak wygląda w skrócie filozofia Kurskiego. A przecież Jarosław Kaczyński doskonale Kurskiego zna, mianując go szefem TVP, sam pokazał, że jest to także jego filozofia. Kaczyński jest kłamcą, więc na szefa swej telewizji wybrał kłamcę. Cynik wybrał cynika. Ktoś gotowy na wszystko wziął innego gotowego na wszystko, wiedząc, że u wybrańca nigdy, przenigdy nie wystąpi odruch wstydu. Z banalnego zupełnie powodu. On wstydu nie zna.

Niech nas nie zwiedzie cherubinkowate oblicze ustępującego przewodniczącego KNF. Współczesny gangster-reketier to niekoniecznie zakazana (zd)radziecka morda. Paskudne twarze, częstokroć ze wstydu maskowane, mają nieszczęśnicy wyrykujący na ulicach „prawdę” wbitą im do pustych łbów przez propagandystów z TVPiS. Ciemny lud to kupuje.


Leszek Juliusz Tomczuk



IMG_8559jpg

I think that, as life is action and passion, we should share the passion and action of our time at peril of being judged not to have lived at all.